W lutym rząd PiS obiecał, że zlikwidowane linie autobusowe powrócą na swoje trasy. Tymczasem PKS odsyła po pieniądze do… pabianickiego ratusza.
Pabianiczanka napisała do łódzkiego PKS-u, gdyż dowiedziała się, że rząd, prócz 500 plus także na pierwsze dziecko i trzynastki dla emerytów, zatroszczy się o przywrócenie zlikwidowanych połączeń autobusowych (CZYTAJ TUTAJ). Pani Marzena ubolewa:
“Minęło kilka lat, odkąd z Pabianic nie można już jeździć PKS-em z Bugaju do Dworca Fabrycznego. Miałam nadzieję, że przebudowa dworca otworzy nowe możliwości, że będą tam dojeżdżać z powrotem wszystkie busy i PKS-y, a tu się okazało, że nowy budynek świeci pustkami. Czasami tam bywam, korzystam wtedy z sieradzkiego PKS-u, który jedzie do Pabianic o 15:40 i niestety pasuje mi tylko raz w tygodniu. Ogólnie wrażenie przygnębiające. Dużo stanowisk, dużo miejsca i pusto. Wielu moich znajomych dojeżdżających do Łodzi przesiadło się na swoje samochody, bo zniechęciły ich przesiadki. Teraz jednak, kiedy partia rządząca zapowiedziała, że przywróci polikwidowane połączenia, znów mam nadzieję na powrót PKS-u Bugaj. (…) To jest nie do pomyślenia, żeby w XXI wieku dojazd z pracy (21 km) zajmował półtorej godziny (przesiadki i czekanie). Czy mogę liczyć, że dzięki PKS-owi to się wreszcie zmieni?”.
Prezes Zarządu PKS Łódź Spółka z o.o. Eugeniusz Smuklerz 28 lutego odpowiedział, że ponieść koszta mogłoby nasze miasto: „Uprzejmie informuję, że jesteśmy otwarci do uruchomienia zlikwidowanych kursów na trasie Łódź-Pabianice Bugaj. Jednakże warunkiem w/w komunikacji jest jej rentowność, w związku z powyższym w przypadku partycypowania w kosztach przez Urząd Miasta w Pabianicach, jesteśmy skłonni przywrócić kursowanie autobusu, po otrzymaniu odpowiednich zezwoleń z Urzędu Marszałkowskiego”.
Ratusz: nie ma możliwości
Odpowiedź dyrektora PKS wysłaliśmy do naszego ratusza z prośbą o komentarz. Okazuje się, że UMP nie może zająć stanowiska w tej sprawie. Dlaczego? Oto wypowiedź rzeczniczki Anety Klimek:
“Na dziś jest pomysł, natomiast nie ma ustawy ani rozporządzeń wykonawczych dotyczących odtworzenia połączeń PKS i ewentualnych dopłat dla samorządów, dlatego UM nie może zająć stanowiska w tej sprawie. Nawiązując do pisma prezesa PKS-u z Łodzi w sprawie uruchomienia i dofinansowania z budżetu miasta połączeń na trasie Pabianice os. Bugaj – Łódź Fabryczna – i z powrotem, uprzejmie informujemy, iż w świetle obowiązującej ustawy o publicznym transporcie zbiorowym stan prawny jest następujący:
1) Linia Pabianice os. Bugaj – Łódź Fabryczna – i z powrotem, jako przebiegająca przez dwa powiaty jest linią wojewódzką, a więc za jej organizację i współfinansowanie w postaci refundacji ulg ustawowych odpowiada Urząd Marszałkowski w Łodzi.
2) Brak jest możliwości prawnych przekazywania jakichkolwiek dotacji z budżetu miasta na rzecz PKS-u czy innego podmiotu gospodarczego obsługującego tę linię. Linia o tym charakterze jest z mocy prawa linią wojewódzką. Prezydent ma obowiązek organizowania i współfinansowania linii komunikacji zbiorowej na terenie gminy miejskiej Pabianice i poza nią, ale na mocy zawartych Porozumień Komunalnych, tak jak to ma miejsce w przypadku realizowania publicznej komunikacji zbiorowej na teren gmin Pabianice, Rzgów, Ksawerów.
3) Nie ma możliwości prawnych dotowania przez miasto linii przewoźników komercyjnych. Miasto nie jest właściwym organizatorem dla linii PKS. Miasto może przekazywać rekompensatę wyłącznie na rzecz operatora, którym – w myśl ustawy o publicznym transporcie zbiorowym – jest dla nas w tej chwili wyłącznie MZK Pabianice. PKS Łódź Sp. z o.o. jest natomiast przewoźnikiem, a więc jego działalność ma charakter przewozów komercyjnych. Aby PKS Łódź mógł zostać operatorem, tabor PKS musiałby spełnić m.in. wymogi typowe dla komunikacji miejskiej, w tym i te określone w planie transportowym”.
Radny pisze do prezydenta
Pabianiczanka zwróciła się po pomoc do radnego Włodzimierza Stanka, szefa klubu radnych PiS. Powód? Odbudowę linii obiecał przecież rząd, a organizatorem transportu międzypowiatowego jest “marszałkowo”. W zarządzie województwa łódzkiego sprawami komunikacji zajmuje się marszałek Grzegorz Schreiber, pozostający w koleżeńskich relacjach ze Stankiem.
Włodzimierz Stanek, od niedawna dyrektor kancelarii sejmiku w Urzędzie Marszałkowskim, zdecydował się jednak na interpelację do… prezydenta Pabianic.
Napisał: “Z korespondencji z Zarządem PKS wynika, że jest zainteresowanie przywrócenia tych połączeń we współpracy z miastem Pabianice i oczywiście partycypacji w kosztach przez miasto. Zwracam się do Pana Prezydenta z prośbą o podjęcie rozmów z Zarządem PKS oraz podjęcie działań mających na celu przywrócenie wspomnianych połączeń”. TUTAJ interpelacja radnego i odpowiedz PKS.
Mgliste finansowanie
Z informacji opublikowanych 7 marca na portalu transport-publiczny.pl wynika, że ze spełnieniem obietnic rządu co do przywrócenia połączeń PKS może być krucho. Jak czytamy:
“Tuż po konwencji PiS, na której Jarosław Kaczyński, a po nim premier Mateusz Morawiecki złożyli pięć obietnic, w tym zwalczenie wykluczenia transportowego przez odbudowę połączeń autobusowych, “Puls Biznesu”, powołując się na szacunki resortu finansów, oszacował ten cel na 1,5 mld zł. Pod koniec ubiegłego tygodnia rzeczniczka rządu Joanna Kopcińska zapowiedziała już sumę 800 mln zł rocznie. Czwartkowa deklaracja Przychodzkiego (dyr. w Ministerstwie Infrastruktury przyp. red.) jest pierwszą, w której pieniędzy jest już tylko 500 mln zł. (…) Rząd najprawdopodobniej (to również nie zostało wyraźnie określone) przygotowuje dla realizacji transportowej obietnicy PiS-u osobną ustawę. Inną niż ustawa o Publicznym Transporcie Zbiorowym, która z początkiem marca doczekała się dziesiątego projektu nowelizacji. W nim dodatkowych pieniędzy nie zapisano. Jedynie oszacowano, tak jak w poprzednich projektach, ok. 520 mln zł rocznie z racji refundacji ulg ustawowych i 610 mln zł dopłat do transportu publicznego dla samorządów”.
(Fot. Michał Kłosowski)
Pomiędzy Pabianicami a Łodzią powinna kursować komunikacja miejska, a nie PKS. Pomysł reaktywacji PKSu na tej trasie jest niedorzeczny. W pomyśle rządu nie chodzi o przywrócenie PKSów w dawnej formie, tylko o stworzenie zachęty dla samorządów, aby uruchamiały linie autobusowe. To ma być dopłata do linii organizowanych przez samorządy. W wysokości 1 zł za wozokm, potem niższej.
Była jakiś czas temu zapowiedziana linia MZK z Bugaju i zapewne ruszy, jako uzupełnienie tramwaju. Jak zostanie wyremontowana nasza linia kolejowa i otwarty tunel kolejowy w Łodzi, to musi ulec poprawie komunikacja z dworcem w Pabianicach, jak też z przystankiem Pabianice Północ (tu wystarczy wydłużyć linię nr 7 do zajezdni, i jest dojazd z Bugaju co 10 minut, Piaski dojeżdżałyby na dworzec “główny”).
Pani Czytelniczka mówi, że do nie pomyślenia aby dojeżdżała 20 km przez 1,5 godziny. Owszem to długo.
Ale 1/3 mieszkańców kraju nie ma ŻADNEJ możliwości dojazdu do pracy. W Pabianicach mamy “twarde” środki transportu jak kolej i tramwaj, które stanowią gwarancję dojazdu. Lepszego lub gorszego (ale zmieni się na lepsze).