Kilka dni temu Czytelnik napisał do nas w sprawie opłat pobieranych w szkołach i przedszkolach: „Pragnę podzielić się kilkoma uwagami co do funkcjonowania przedszkoli i szkół w Pabianicach i opłat, których my jako rodzice mamy dokonywać. Uważam, że są one pobierane niezgodnie z prawem” – pisze pabianiczanin i wylicza. Do zarzutów odniósł się Waldemar Boryń, naczelnik Wydziału Edukacji, Kultury i Sportu.
Opłata za przybory
Na stronie Ministerstwa Edukacji Narodowej czytamy: „Za działanie przedszkola, w tym zagwarantowanie bezpiecznych i higienicznych warunków nauki, wychowania i opieki, w tym zapewnienie m.in. środków higieny osobistej, artykułów biurowych, zabawek odpowiada organ prowadzący. Nie jest to rolą rodziców. Pobieranie dodatkowych opłat na zakup kredek i innych przyborów – tzw. wyprawki jest niezgodne z prawem. Rodzic powinien jedynie wyposażyć dziecko w przybory pozwalające na utrzymanie higieny osobistej np. buty na zmianę, chusteczki higieniczne, szczoteczkę i pastę do zębów. Osobą odpowiedzialną za właściwą organizację pracy przedszkola, w tym również zapewnienie bezpiecznych i higienicznych warunków pobytu dzieci w przedszkolu, jest bezpośrednio jego dyrektor”.
– Według mnie opłata za materiały biurowe i inne materiały (w przedszkolu opłata 100 zł, ksero w szkole 10 zł) jest pobierana w Pabianicach wbrew przepisom. Biorąc pod uwagę ok. 2000 dzieci w pabianickich przedszkolach to wychodzi łącznie 200.000 zł i do tego 10 zł x 4500 dzieci w szkołach podstawowych to 45.000 zł. Razem daje to ogółem blisko 250.000 zł! Tę kwotę placówki powinny zwrócić rodzicom – pisze mieszkaniec.
Odpowiada Waldemar Boryń: – Z informacji uzyskanych od dyrektorów wynika, że w naszych placówkach są stosowane takie opłaty lub przynoszone są różne pomoce dydaktyczne i materiały. Mają one charakter dobrowolny, ich wysokość jest konsultowana z rodzicami. Pieniądze te poprawiają i uatrakcyjniają zajęcia realizowane np. na świetlicy. Nie są mi znane przypadki, aby jakieś dziecko nie korzystało z zajęć jeśli rodzice nie uiścili takiej opłaty.
Rada Rodziców
Na stronie Ministerstwa Edukacji Narodowej czytamy: „Środki mogą być gromadzone przez radę rodziców w oparciu o dobrowolne składki. Rada nie może jednak w żadnym przypadku ustalać jakichkolwiek obligatoryjnych opłat, ani dla rodziców, ani innych osób (podmiotów) działających wokół szkoły. Może natomiast podejmować wszelkie działania zachęcające do wpłat. Niebagatelne znaczenie w takiej sytuacji ma wskazanie celu i argumentowanie zasadności jego realizacji”.
– Skoro RR nie może w żadnym przypadku ustalać jakichkolwiek obligatoryjnych opłat, to dlaczego w przedszkolu dostałem kartkę że ma to być 100 zł, w szkole 50 zł?! Rodzic powinien być poinformowany, że ma prawo wpłacić dowolną kwotę lub też nie wpłacić nic, a tak nie jest! Na każdym zebraniu rodzice są informowani o obowiązku zapłaty za Radę Rodziców, a nie o dobrowolności. Więc licząc 2000 dzieci w przedszkolach x 100 zł plus 4500 dzieci w szkołach x 50zł to równa się 425.000 zł! Poza tym powinno być powiedziane na co te pieniądze będą przeznaczone, a tak nie jest. Z tego co mi wiadomo pieniądze i tak są przeznaczane w większości na wyposażenie sal, remonty, więc dlaczego rodzice mają finansować coś, co – podobnie jak organizacja przyborów – należy do zadań własnych gminy? – wskazuje pabianiczanin.
Odpowiada Waldemar Boryń: – Rada Rodziców jest ciałem kolegialnym działającym na terenie placówki oświatowej na podstawie odrębnych przepisów. Gospodaruje środkami pochodzącymi z różnych źródeł, w tym darowizn i składek rodziców, które co do zasady są dobrowolne i wpłacalność kształtuje się na poziomie ok. 50%. Co roku tworzony jest preliminarz wydatkowy, stąd konieczne jest zaplanowanie określonych kwot. Nie są mi znane przypadki zmuszania kogokolwiek do wpłaty składki ani przez nauczycieli, ani przez prezydium Rady Rodziców. Wszystkie pozyskane środki są przeznaczane na potrzeby dzieci uczęszczające do danej placówki.
Ubezpieczenie NNW dziecka (przedszkole i szkoła)
– Z dokumentu na stronie internetowej MEN wynika, że jest to opłata dobrowolna. Ja do tej pory nawet nie zostałem poinformowany o warunkach ubezpieczenia. Przeczytałem, że szkoła/przedszkole nie ma prawa uzależniać uczestnictwa w wycieczce szkolnej (krajowej) od opłacenia ubezpieczenia. A tak było w przypadku mojego starszego syna, gdzie wprost było powiedziane, że jeżeli nie opłaci ubezpieczenia NNW szkolnego, nie pojedzie na wycieczkę, ani nie będzie mógł jechać z klasą do kina czy też teatru – pisze mieszkaniec.
Odpowiada Waldemar Boryń: – Ubezpieczenie NNW dziecka jest dobrowolne. Firmy ubezpieczeniowe stosują często praktykę, że część dzieci (np. 10-15%) jest ubezpieczona pomimo niezapłacenia składki. Nie znam tego konkretnego opisanego przypadku, więc nie mogę tego skomentować. Prosiłbym, aby mieszkaniec skontaktował się z dyrektorem w celu wyjaśnienia problemu.
Zajęcia dodatkowe
Na stronie Ministerstwa Edukacji Narodowej czytamy: “Przedszkole powinno rozszerzać swoją statutową ofertę edukacyjną, w tym o zajęcia dodatkowe uwzględniające potrzeby i możliwości rozwojowe dzieci. Różnorodność tej oferty zależy w głównej mierze od inicjatywy i aktywności dyrektorów przedszkoli. Opłaty pobierane od rodziców za przedszkole nie mogą być jednak z tego tytułu wyższe niż 1 zł za godzinę”.
– Zajęcia w placówkach moich dzieci odbywają się w trakcie godzin lekcyjnych i kosztują nie złotówkę, a kilkadziesiąt zł. Jak to się ma do obowiązującego w Polsce prawa i powyższego cytatu z przepisu? Przecież to jest niezgodne z wytycznymi ministerstwa. Gdzie jest nadzór nad tym wszystkim? – pyta mieszkaniec.
Odpowiada Waldemar Boryń: – W Pabianicach każde dziecko w przedszkolu miejskim korzysta nieodpłatnie z dodatkowych zajęć finansowanych przez urząd. Rodzice zdecydowali w przeważającej liczbie przypadków, że będzie to jęz. angielski i rytmika. W większości przedszkoli organizowane są także inne zajęcia finansowane przez samych rodziców. Są one dobrowolne, odbywają się po godzinie 13.00. Opłata, o której mowa, nie jest opłatą za przedszkole. Temat poruszony przez rodzica był głośno omawiany i analizowany przez samorządy, MEN i przedszkola kilka lat temu, kiedy wprowadzano opłatę 1 zł za godzinę pobytu w przedszkolu. Stosowane w naszych przedszkolach praktyki nie są wyjątkiem w Polsce, są zgodne z prawem. Arkusze organizacyjne przedszkoli są opiniowane m.in. prze Kuratorium Oświaty. Nie są one z tego powodu kwestionowane.
Naczelnik Wydziału Edukacji, Kultury i Sportu dodaje: – Osobną kwestią jest sposób przedstawienia tematów (opłaty za przybory i rada rodziców) przez nauczycieli, a przede wszystkim jak te komunikaty są odbierane przez rodziców. Jestem przekonany, że tam gdzie współpraca pomiędzy rodzicami a wychowawcami i dyrekcją układa się na zasadzie partnerstwa i wzajemnego poszanowania, takie problemy nie występują, bo są od razu wyjaśniane.
Według rodzica dobrowolność opłat to mit: – Wszyscy wiedzą, jak to wygląda w rzeczywistości i co oznaczają te “dobrowolne opłaty”. Niedługo taką “dobrowolną opłatą” może być np. opłata za ogrzewanie pomieszczeń lekcyjnych. Co do zajęć dodatkowych – przedszkola funkcjonują od 6 do 16-17, a nie do godziny 13, więc organizowanie pełnopłatnych zajęć dodatkowych jest możliwe jedynie po tych godzinach. MEN wyraźnie mówi, że opłaty pobierane od rodziców za przedszkole (ponad 5 godzin bezpłatnych) nie mogą być wyższe niż 1 zł za godzinę, nawet z tytułu zajęć dodatkowych. Jeśli te zajęcia pełnopłatne odbywają się po godz. 13, dzieci rodziców których stać na te zajęcia dodatkowe ćwiczą, pozostałe siedzą w ławkach. I przy tym przepełnieniu przedszkoli nie jest niemożliwe wydzielenie dla nich osobnego pomieszczenia.
***
A jak jest w Waszych szkołach i przedszkolach? Czujecie przymus uiszczania opłat czy robicie to chętnie?
Święta racja. Ja jako matka 4 dzieci (2 w przedszkolu i 2 w szkole) wiem najlepiej co to oznacza. Liczę się z każdą złotówką. Niby przedszkola miały być za złotówkę, ale jak to się wszystko podliczy na bezpłatną edukację wydaję grubo ponad tysiąc. I nie liczę tych wszystkich dodatkowych rzeczy jak np. zielone szkoły. Te dobrowolne opłaty to fikcja, bo wystarczy, że jakiejś nie zapłacę, od razu zaczynają się pytania, dlaczego, czy może rozłożyć na raty. Dzieci nadal są różnicowane na te lepsze, które płacą i na gorsze. A tego w szkołach i przedszkolach nie powinno być :(
Ewa przytulasz na czwórkę dzieci 1500 + i jeszcze płaczesz a co będzie jak rząd przestanie płacić na dzieci proponuje ci te pieniądze co dostajesz na dzieci wydawać na dzieci a nie inne przyjemności to będzie dobrze druga sprawa to jesteś człowiekiem a człowiek powinien myśleć głową a nie dupą i mieć tyle dzieci na ile go stać
Nareszcie ktoś poruszył ten temat. W szkołach/przedszkolach nie ma opłat dobrowolnych. Opłaty dobrowolne są wtedy kiedy mam życzenie wpłacić jakąś kwotę do szkoły/przedszkola. A nie wtedy kiedy mam cennik ile wpłacić i jestem non stop nagabywany kiedy wpłacę. Co do tych zajęć dodatkowych – trafione w punkt. Moja córka uczęszcza do przedszkola i też siedzi przy stoliku patrząc jak inne dzieci ćwiczą, bo dla mnie te zajęcia to też duży wydatek. Dziwię się, że jest takie przyzwolenie Naczelnika Wydziału Edukacji na taką dyskryminację dzieci w szkołach i przedszkolach. I jeszcze to usprawiedliwia….
Skoro są to dobrowolne opłaty, to może niech pan naczelnik z podległymi mu pracownikami dokonuje takich wpłat. Wszyscy wiemy jak wyglądają w rzeczywistości te “dobrowolne opłaty” i ich niezapłacenie.
Szkoda, że PAN NACZELNIK nie ponosi takiej dobrowolnej opłaty w związku z pełnioną przez siebie funkcją, np. na zakup papieru lub opłaty za ksero, z którego korzysta. Dlaczego my podatnicy mamy to finansować? Łatwo się gada siedząc za biurkiem na urzędniczym stanowisku (biurko i krzesło kupione z naszych podatków)
Ja daje te dodatkowe pieniądze, bo mnie stać, ale faktycznie niesmak pozostaje. Przy samotnej mamie z dwojka dzieci to kolosalne koszta, za która można kupic ciuchy na zimę. Skoro rodzic ma ochotę wspomóc szkołe wieksza kwota niech to robi dobrowolnie, tacy tez sie zdarzaja i nie ma w tym nic zlego
Odkąd moje dzieciaki chodza do przedszkola to obowiązkowo komitet rodzicielski wynosi 15 zł na mc. I bez dyskusji. Teraz jestem mądrzejsza i zobaczymy jak to będzie.
Co do higieny 1 pasta do zębów na mc. Młody nie chodził 3 tygodnie i pasta skończyła się. Czary.
Mam alergików pokarmowych. Płacę za posiłki i przynoszę produkty dla dziecka.płacę podwójnie. Wystarczyło by kupić parę produktów jak te z alergenami. Najlepiej żebym sama gotowała 3 posiłki to pozbędę się kłopotu.