W czasie kiedy część z nas emocjonuje się wyczynami piłkarzy na Euro, na pabianickim podwórku rozgrywka wcale nie jest nudniejsza, choć może bardziej przypomina radosną kopaninę. Od momentu ogłoszenia wyników wyborów samorządowych nasze miasto skazane jest bezwzględną wojnę PiSu, który dzięki ordynacji zdobył większość w Radzie Miasta, z prezydentem Mackiewiczem, który z kolei nie dał szans Krzysztofowi Ciebiadzie w drugiej turze wyborów prezydenckich.Początkowo wydawało się, że ten polityczny mecz będzie przypominał nudne spotkanie towarzyskie. Karty rozdano, co najwyżej wsadzając gdzieniegdzie różne miny i pułapki. Zwycięstwo PiSu w wyborach parlamentarnych ośmieliło jednak lokalnych liderów partii Jarosława Kaczyńskiego. Pewni siebie podjęli próbę rozbicia koalicji PO-BSR w powiecie, a tym samym ubezwłasnowolnienia prezydenta Mackiewicza w mieście.
Misterny plan rozbił się jednak o rzecz banalną. Nie wiem, czy lokalni przywódcy PiS podwyższają czy obniżają poziom czytelnictwa w Polsce, ale na ich liście lektur zabrakło chyba „Sztuki wojowania” chińskiego myśliciela Sun Zi. Cóż z tego, że próbowali przeprowadzić koronkową akcję, zachwycić widzów geotermalnym dryblingiem, dobić wroga atakiem oskrzydlającym, skoro zapomnieli o zabezpieczeniu tyłów. Strateg z Dalekiego Wschodu powtarzał zaś: armia zginie, jeśli nie ma zaopatrzenia, jeśli nie ma żywności i jeśli nie ma pieniędzy. Jednym słowem, nie atakuj, jeśli nie masz zabezpieczonych tyłów, a w Twoich szeregach morale są niskie. Lokalny PiS okazał się zbiorem wolnych elektronów, które na twardą rękę liderów reagują raczej gestem politowania. Przypominają nie zwartą armię, ale doraźnych najemników, których rozbić może byle grosz rzucony przez oponentów.
Lekcję strategii odrobił zaś prezydent Mackiewicz. Być może przeczytał u tego samego Sun Zi, że dobry wódz używa skromności, by wzbudzić we wrogach pychę. Męczy ich wymykaniem się. Wywołuje wśród nich rozłam. Gdy będą nieprzygotowani, atakuje i będzie tam, gdzie nie oczekują. Prezydent nie rzucał butnie papierami, nie cmokał nad swoją pracowitością, nie drwił, ale raczej kluczył i stał się mistrzem uniku, atakując w momencie, którego mało kto się spodziewał. Nie ma już PiS-u w Radzie Miasta. Została grupa wygłodniałych najemników, których trudno będzie teraz wykupić. Może dlatego to Mackiewicz do przerwy prowadzi 1:0
Sebastian Adamkiewicz
słusznie. pis w krótkim czasie obrócił wniwecz swój sukces wyborczy. Przyczyną oprócz zbieraniny przypadkowych karierowiczów (w tym Hodaka, który przeleciał przez kilka partii) jest nieudolne i niedoświadczone kierownictwo. Ciebiada jest ponoć we władzach wojewódzkich pis więc i tam niebawem doprowadzi do rozkładu. A może to piąta kolumna?