Na Facebooku używa zdrobnienia Ania, ale jej prawdziwe imię to Aneta. W Pabianicach zamieszkała 10 lat temu. Jest zachwycona parkiem Słowackiego i Lewitynem.
Radosna wiadomość dobiegła 8 czerwca z Rzymu, gdzie zakończyły się Mistrzostwa Europy WPF – napisaliśmy o tym TUTAJ. Mistrzyni Świata z 2018 roku (kategoria: Bikini Athletic Hard) Aneta Wójcicka potwierdziła we Włoszech wysoką formę, zdobywając wicemistrzostwo Europy.
Wielkie zdziwienie wywołało zdjęcie zawodniczki, na którym trzyma flagę Pabianic, bowiem sporo osób dopiero wówczas dowiedziało się, że aktywna na Facebooku kulturystka Ania to mieszkanka naszego miasta.
W Pabianicach mieszka Pani od…?
Od 10 lat. Wcześniej mieszkaliśmy z rodziną w Łodzi. w pewnym momencie zaczęliśmy szukać większego domu i taki znaleźliśmy w Pabianicach. Mieścimy się w nim razem z mężem i piątką dzieci.
Wychowuje Pani takie “stadko” i jednocześnie ma czas ma uprawianie czasochłonnego, trudnego sportu sylwetkowego?
To nie do końca tak. Wcześniej był fitness. Trenuję ponad 20 lat, ale na siłowni dopiero od dwóch. To było moje marzenie, ale nie mogłam go realizować, bo właśnie zajmowałam się dziećmi.
Osiemnaście lat temu, w lutym, urodziło się ich jednocześnie czworo: Jakub, Juliusz, Cezary i Zuzanna. Musiałam zrezygnować z kariery medycznej. Ukończyłam Wydział Lekarski na Uniwersytecie Medycznym w Łodzi i poświęciłam się dzieciom.
One mocno zweryfikowały marzenia, ale podrosły. Nastał więc czas na realizację tych porzuconych pragnień. Podjęłam decyzję, że spróbuję uprawiać sport sylwetkowy jako amatorka. Cała rodzina to wierni kibice, a Zuzia, która uczy się w Technikum Fotograficznym, robi mi całkiem profesjonalne zdjęcia – chwalę się nimi na Instagramie i Facebooku. Mąż jest bardzo wyrozumiały i wspiera mnie. Jeździ ze mną na każde zawody. Dzieci i on to cały mój świat. Najmłodszy Xavierek ma 7 lat.
Pabianice to teraz Pani miasto. Co Pani może powiedzieć o nim i jego mieszkańcach jako przybysz?
To specyficzne miejsce. Po przeprowadzce długo nie mogłam się ogarnąć. Dotąd przeszkadza, wręcz dokucza mentalności niektórych. Są takie osoby, które patrzą krzywo. No bo jak to tak? Ma piątkę dzieci i tak wygląda? Z drugiej strony mam tutaj swoją kosmetyczkę, fryzjerkę, manicurzystkę. Nie zamienię ich na żadne inne.
Uwielbiam park Słowackiego. Bardzo mi się podobało na pikniku rodzinnym na MOSiR 2 czerwca. Zostałam też ciepło przyjęta na Lewitynie z okazji nadchodzącej inauguracji parku wodnego. Z kolei podczas eventu “Moda na Lewityn” opowiadałam o zdrowym stylu życia.
Ogólnie jestem “Businką” miło zaskoczona. To bardzo fajne miejsce dla dzieci i dorosłych. Jest wodny plac zabaw, huśtawki, deptak, plaża i siłownia na świeżym powietrzu. Brawo! Oby więcej takich terenów. Może po udziale w tego typu wydarzeniach będzie mi łatwiej, bo ludzie mnie kojarzą i rozpoznają. Chciałabym być częścią tego miasta, ale nie umiem się jeszcze z nim identyfikować.
Chciałaby Pani utożsamić się z Pabianicami, ale pracuje w Łodzi…
Tak. Jestem instruktorem fitness i trenerem personalnym w łódzkim klubie. Dlaczego nie w Pabianicach? “Fabryka Wełny” mnie nie chciała.
Jednak podczas ME w Rzymie miała Pani ze sobą pabianicką flagę.
Wybrałam się do ratusza, aby poprosić prezydenta o zasponsorowanie mojego wyjazdu. Powiedziałam, że służę swoją osobą jako sportowiec. Wtedy padł pomysł z flagą i prośba o zdjęcia z nią. Nie ukrywam, że sport, który uprawiam, wymaga sporych nakładów finansowych. Byłoby super, gdyby jakaś pabianicka firma chciałaby ze mną współpracować na stałe.
Potrafiła poświęcić się Pani dla dzieci. Teraz Pani ciało daje do wiwatu. Czuje się Pani twardzielką?
Nie, jestem po prostu człowiekiem. Przeżywam chwilę słabości. Czuję i żyje.