Miał w pracy 2 promile. Grozi mu pozbawienie funkcji kierowniczej.
Znany laryngolog przeszarżował z alkoholem. Pijanego lekarza policja zabrała wczoraj tuż przed południem z przychodni PabianMED, gdzie jest jednocześnie Kierownikiem Zespołu Poradni Specjalistycznych. Zgłoszenie o tym, że doktor jest “pod dobrą datą”, mundurowi otrzymali od zaniepokojonej pacjentki. Od razu przystąpili do działania.
– Kobieta zauważyła, jak doktor wchodzi chwiejnym krokiem do gabinetu, telefon otrzymaliśmy około godz. 11.30. Na miejsce wysłano patrol drogowy, który dysponuje sprzętem do zbadania stanu trzeźwości – mówi kom. Joanna Szczęsna, rzecznik KPP w Pabianicach.
Lekarza sprawdzono urządzeniem AlcoBlow (używanym w celu wstępnego badania na obecność alkoholu w wydychanym powietrzu). Dioda wskazała, że 60-latek jest pod wpływem. Przewieziono go na komendę i zbadano stacjonarnym alkomatem, który pokazał 2 promile. Po wszystkim Czesław B. mógł wrócić do domu.
– Policjanci ustalili, że tego dnia zdążył przyjąć jednego pacjenta – była to konsultacja, nie wypisał żadnej recepty. Na tym etapie postępowania sprawą zajmie się Zespół ds. Wykroczeń – dodaje kom. Szczęsna.
Lekarz najprawdopodobniej będzie odpowiadał z art. 70. §2 kodeksu wykroczeń: kto wbrew obowiązkowi zachowania trzeźwości znajduje się w stanie po użyciu alkoholu lub podobnie działającego środka i podejmuje w tym stanie czynności zawodowe, których nieumiejętne wykonanie może wywołać niebezpieczeństwo dla życia lub zdrowia człowieka, podlega karze aresztu albo grzywny.
Jak się dowiedzieliśmy, przesłuchano już pierwszych świadków – pielęgniarkę oraz dyrektor PabianMED dr Annę Szcześniak-Rydz.
– Pan doktor pracuje u nas od wielu lat i nigdy nie zdarzyła się taka sytuacja – ani od kiedy kieruję placówką, ani wcześniej. Nie było dyscyplinowania czy wymierzania kar wobec niego – mówi Anna Szcześniak-Rydz.
Dodaje, że za wcześnie by mówić o konsekwencjach, bo sprawa jest zbyt świeża, a policyjne postępowanie w toku. Jej wachlarz sankcji jako pracodawcy jest inny, niż Okręgowej Izby Lekarskiej. Zapytaliśmy dr Grzegorza Krzyżanowskiego, wiceprzewodniczącego Okręgowej Rady Lekarskiej i ordynatora urologii w pabianickim szpitalu, o możliwy los laryngologa:
– Nie słyszałem o tej sprawie, teraz się dowiaduję. W takiej sytuacji jeżeli policja zakończy postępowanie i przekaże dokumenty do Izby Lekarskiej, zajmie się tym rzecznik odpowiedzialności zawodowej lub – w przypadku wykroczenia – komisja etyki. Komisja etyki może udzielić nagany z powiadomieniem pracodawców, co skutkuje np. pozbawieniem funkcji kierowniczej – wyjaśnia dr Krzyżanowski.
Gdyby Czesław B. wykonał zabieg lub wypisał receptę, przewinienie byłoby cięższe – wtedy sprawą zająłby się rzecznik odpowiedzialności zawodowej (to jak prokurator w sądzie powszechnym), a wachlarz sankcji byłby znacznie szerszy – od kar finansowych po pozbawienie prawa do wykonywania zawodu.