Po aferze “łowców skór” z karetek, mamy gwałciciela z ambulansu.
Jak informowaliśmy przedwczoraj, na polecenie Prokuratury Rejonowej w Pabianicach zatrzymano 43-letniego mężczyznę – w swoim mieszkaniu miał przetrzymywać kobiety, wykorzystywać je seksualnie i utrwalać to na fotografiach. Do popełnienia przestępstw doszło w jego domu w gminie Rzgów, gdzie ma zarejestrowaną firmę zajmującą się transportem medycznym. Jak ustalił nasz portal pabianice.tv, realizował przewozy m.in. dla Pabianickiego Centrum Medycznego.
– Radek to osoba z jednej strony skryta, z drugiej sympatyczna i kontaktowa, przybierająca postawę nauczyciela, lubiąca popisać się umiejętnościami. Można zdefiniować go też inaczej, krótko: oszust, miał problemy z wypłacaniem wynagrodzeń za pracę – usłyszeliśmy od ratownika medycznego.
Pabianickie śledztwo
Z uwagi na możliwość mataczenia Radosław M. został aresztowany na 3 miesiące. Przebywa na razie w specjalnej celi pabianickiej prokuratury, która prowadzi śledztwo.
Ratownik usłyszał do tej pory 9 zarzutów (na szkodę różnych osób), m.in. dotyczące doprowadzenia małoletniej, po uprzednim podaniu jej środków odurzających do poddania się innej czynności seksualnej i utrwalania poprzez fotografowanie tych czynności. Do tego bezprawne więzienie/przetrzymywanie 7 kobiet (wszystkie miały poniżej 18 lat) oraz nielegalne posiadanie kilku sztuk amunicji.
Organy ścigania podejrzewają, że poszkodowanych kobiet może być znacznie więcej, dlatego proszą je wszystkie o kontakt z Prokuraturą Rejonową w Pabianicach lub Komendą Powiatową Policji w Pabianicach.
Wpływowa, znana firma
W swojej domowej firmie kobietom, skarżącym się np. na ból brzucha, podawał środki usypiające. Potem je gwałcił. Były to silne leki anestezjologiczne, których nie wolno stosować w warunkach domowych (z naszych ustaleń wynika, że mógł mieć łatwy dostęp do specyfików z łódzkiego szpitala). Jedna z ofiar – uczennica z Łodzi, poinformowała prokuraturę.
Według informacji “Dziennika Łódzkiego” ratownicy i ratowniczki z jego firmy dyżurowali w nocy w jego domu, z oszczędności wyznaczył jeden z pokojów na miejsce, w którym personel mógł położyć się spać przed wyjazdem do kolejnego zgłoszenia. Prokuratura sprawdza podejrzenie wykorzystania seksualnego, gdzie ratowniczka obudziła się z wenflonem w żyle.
Trzeba przyznać, że firma Radosława M. jest dosyć wpływowa. Zabezpieczała pod względem medycznym ogólnopolskie imprezy, np. finały WOŚP. Radosław M. współpracował też ze strażą pożarną przy okazji manewrów czy Politechniką Łódzką przy okazji Juwenaliów. Świetne kontakty łączą go też ze studentami Uniwersytetu Medycznego. Mężczyzna prowadzi również działalność szkoleniową – organizuje pokazy pierwszej pomocy dla dzieci i młodzieży, prowadzi kursy pierwszej pomocy i doskonalenia zawodowego dla ratowników. Firmową karetkę można było zauważyć na piknikach czy imprezach sportowych.
„Nie chcemy pracować z pedofilem”
Radosław M. pracował w łódzkim pogotowiu ratunkowym. Był działaczem harcerskim i instruktorem ratownictwa w ZHP. Jak dowiedział się “Dziennik Łódzki”, do roli pozorantów wybierał tylko ładne harcerki. Te oskarżyły go o molestowanie. W łódzkiej stacji pogotowia zawisły plakaty z napisem “Nie chcemy pracować z pedofilem”. Ratownik musiał rozstać się z pracą.
O swoistej zmowie milczenia w ZHP rozpisywał się kilkanaście lat temu nieistniejący już dziennik “Nowy Dzień”. Szefostwo zbagatelizowało oficjalną skargę, mediom odpowiadało, że w ZHP nie toleruje się pedofilii. Jak się okazało, do molestowania seksualnego dochodziło podczas symulowania ran na ciałach dzieci. Instruktor z każdą dziewczynką przebywał sam na sam, symulował rany oczu, dziewczynki nic nie widziały. Potem zabierał się za przygotowanie innych obrażeń, np. nogi dziecka. Robił opatrunek w taki sposób, aby bandaż przeprowadzić pod majtkami dziewczynki. Wówczas gładził ją po wewnętrznej części ud, dotykał intymnych miejsc. Z relacji jednej z dziewczynek jednoznacznie wynika, że ten mężczyzna wkładał jej do ust członka. Radosław M. został skazany przez sąd w Łasku za molestowanie seksualne.
(Fot. Facebook)