Prokuratura odmówiła wszczęcia dochodzenia. Nie pomogło zażalenie do sądu.
Kiedy radny miejski Piotr Różycki (PiS) odebrał przesyłkę adresowaną do niego z Ministerstwa Obrony Narodowej, koperta była otwarta, a na piśmie znajdowały się pieczęcie z datownikami kancelarii ogólnej i Biura Rady Miejskiej. Proceder nazwał skandalem i w lutym br. poinformował policję o możliwości popełnienia przestępstwa złamania tajemnicy korespondencji (CZYTAJ TUTAJ).
– Załóżmy, że mieszkaniec napisze do mnie, aby się pożalić. Albo będzie chciał przedstawić swoja prywatną sytuację w przekonaniu, że jestem jedynym odbiorcą, bo do mnie ma zaufanie. Mogą też docierać niepodpisane listy, ale zawierające wiarygodne informacje o nadużyciach, które trzeba sprawdzić. I jak taki mieszkaniec ma się teraz czuć? Wobec tak karygodnej praktyki nie mogę być pewny, czy korespondencja przesyłana zwykłym listem nie jest czytana i wyrzucana do kosza, a informacje wykorzystywane przez niepowołane osoby – denerwuje się Różycki.
Konieczny odpowiedni dopisek
Mieszkańcy kierując list do danego radnego muszą liczyć się z tym, że ich przesyłka zostanie otwarta i odnotowana:
– Wszystkie listy do radnych są otwierane, ponieważ docierają na adres instytucji publicznej, jaką jest Urząd Miejski. Korespondencję prywatną mieszkańcy powinni kierować na prywatny adres radnego. Akurat ten list był z Ministerstwa Obrony Narodowej, czyli od urzędu do urzędu. Bazujemy na instrukcji kancelaryjnej wydanej rozporządzeniem Rady Ministrów na temat korespondencji wpływającej do organów gminy – jest ona traktowana jako służbowa – powiedział w lutym sekretarz miasta Paweł Rózga.
Takiemu rozumowaniu przyznała rację prokuratura, odmawiając wszczęcia dochodzenia. Radny złożył zażalenie do sądu na tę decyzję, ale przegrał.
– Żeby można było taki czyn zakwalifikować jako przestępstwo uzyskania informacji przez osoby nieuprawnione, trzeba działać w sposób umyślny, mając zamiar bezpośredni. Tymczasem urzędnik dokonał rutynowej czynności przyjęcia korespondencji, kiedy to określa się także jej przedmiot. Pismo zostało potraktowane jako urzędowe. Gdyby na kopercie była adnotacja „nie otwierać” czy „do rąk własnych”, pozostałaby zamknięta – mówi Monika Piłat, Prokurator Rejonowy w Pabianicach.
zasady te funkcjonuja od dawna w urzedach ,spółkach miejskich -nic nowego
mozliwe ze to pierwszy list jaki radny otrzymał stąd zdenerwowanie tyle ze wystarczyłaby chyba porada prawna a nie sprawa w sądzie
ale kto bogatemu zabroni
Hahaha – pierwszy list jaki radny otrzymal. Leze i ze smiechu nie wyrabiam.
“Bo ma do mnie zaufanie” – wspolczuje komukolwiek kto ma zaufanie do pana R.
Zgadza się, jest to forma naruszenia tajemnicy korespondencji, jeżeli było napisane, że do radnego Różyckiego, a nie na urząd miejski. Gdzie mamy pisać do radnych? Na ich adresy domowe? Nie znamy adresów domowych radnych, więc jak napisać o tym, że ktoś w urzędzie miejskim, np. bierze łapówki? Jeżeli składa się pismo do radnego za potwierdzeniem, ale otwarte, to nie ma naruszenia tajemnicy korespondencji, ale zakryty list, to jest przestępstwo!
Jeżeli wiemy, że ktoś bierze łapówki, to piszemy nie do Urzędu Miasta czy danego radnego, tylko do prokuratury. ;)
Pozdrawiam.
A prokuratura umorzy postępowanie.
Panie Komuch myli się Pan
radny to nie prywatny biznes Pana Radnego ale płatna funkcja o dużym znaczeniu społecznym dla lokalnej spolecznosci gdzie pracodawca jest miasto i urzad
Mylicie się Towarzyszu @abrakadabro, korespondencja z radnym obywatela Iksińskiego, nie musi, a nawet nie powinna być znana każdemu urzędnikowi w Polsce. Powody wyłuszczyłem wcześniej. Oczywiście Towarzyszu @abrakadabro, jak składacie wniosek na piśmie w okienku podawczym to udostępniacie wszem i wobec, ale to co innego. Zaklejony list do radnego podlega tajemnicy pocztowej. Obywatele piszą do swych przedstawicieli politycznych w konkretnych sprawach, czasem o przestępstwach.
Urząd Miasta nie jest pracodawcą dla radych !!! Co za głupoty ludzie piszecie. Trochę wiedzy by się przydało.
ok pracodawca złe słowo ale miało okreslac kto ustala reguły gry w tym układzie i w zakresie korespondencji, ustalającym reguły gr nie jest radny tylko stosowny kierownik w urzedzie miasta
jesli radny chce prywatnych listów to po to są dyzury radnych i tam mozna taki list podać
Radny nie jest pracownikiem prezydenta, radny i prezydent został wybrany przez nas wyborców.