Plany są, ale obostrzenia z uwagi na epidemię mogą je zniweczyć. Jeśli restrykcji nie będzie, to i tak nie wszyscy maturzyści wezmą udział w zabawie.
Na szkolnych zebraniach pojawił się temat studniówek.
– Ich organizacja obarczona jest sporym ryzykiem. Nie wiadomo, jak rozwinie się sytuacja związana z epidemią COVID-19. Jest dynamiczna – ostrzega Małgorzata Sumińska, dyrektor Powiatowej Stacji Sanitarno- Epidemiologicznej w Pabianicach.
Szefowa naszego Sanepidu przypomina, że niedawno miała miejsce osiemnastka, w której uczestniczyl zakażony gość. Bawiło się na niej ok. 20 osób, zaś w balach studniówkowych bierze udział zdecydowanie więcej. Ponadto przełom stycznia i lutego to taka pora roku, kiedy nie można urządzić dużo bezpieczniejszej zabawy na świeżym powietrzu.
Główny Inspektor Sanitarny Jarosław Pinkas niedawno zaproponował, by zmniejszyć dopuszczalny limit na weselach ze 150 do 50 osób. Obecnie w całym kraju na tego typu imprezach może się bawić do 150 osób. W strefach żółtych – do 100 a w czerwonych – do 50.
– U nas bale studniówkowe są jak duże wesele. Bawi się około 220 osób – mówi dyrektor II LO Krzysztof Zajda.
Rodzice maturzystów są świadomi, że jeśli zostanie ogłoszony ogórny zakaz, przepadnie rezerwacyjna zaliczka za lokal, ale nie musi być restrykcji, by na studniówce nie zameldowali się wszyscy. Maturalna ekipa z Zespołu Szkół nr 2 nie będzie kompletna. Podobnie jak w II LO.
– Są rodzice, którzy nie puszczą dzieci na studniówkę, jeśli epidemia nie minie, bo najważniejsze jest po pierwsze – zdrowie, po drugie – egzamin maturalny, a dopiero na kolejnym miejscu zabawa – mówi dyrektor II LO Krzysztof Zajda.
W I LO zdecydowana większość maturzystów nie wyobraża sobie matury bez poprzedzającego ją bez tradycyjnego balu.
– Nasze klasy nie są liczne. Nie wszyscy przyjdą z osobami towarzyszącymi. Zmieścimy się w limicie do 150 osób, jeśli taki będzie także w tym czasie – mówi wicedyrektor I LO Andrzej Bartłomiejczyk.