FAKTY

Wyrolowany z asfaltu

Jak to możliwe, że pan Jan – jako jedyny na swojej ulicy – nie ma normalnego dojścia do posesji?

Kiedy prawie 40 lat temu robiona była nawierzchnia na osiedlu przy parku Wolności, na zakończenie ul. Wolnościowej zabrakło warstwy asfaltu. Mówiło się wtedy, że ktoś ukradł ten budulec. Przez szmat czasu nic się nie działo. Miasto nie interesowało się poszkodowanymi mieszkańcami.

W 2012 roku w budżecie zaplanowano położenie tu nakładki asfaltowej, ale zupełnie pominięto miejsce przy posesji pana Jana. Sąsiedzi przed nim mają asfalt, za nim też, a on nie… Na zdjęciach widać granicę kończącego się asfaltu z 2012, dojście do posesji pana Jana oraz „chodnik”, który nigdy nie powstał.

– Jest mi po prostu przykro. Pilnuję, by płacić podatki w terminie. Nie rozumiem, dlaczego jestem traktowany w ten sposób. Czy ja jestem obywatelem drugiej kategorii? – powtarza ze smutkiem. Pan Jan to emerytowany pracownik biura nieistniejącego już „Pamoteksu”. Ma 79 lat. Jest spokojnym i wyjątkowo cierpliwym człowiekiem. Nie jest roszczeniowy.

9 lat temu pabianiczanin był bohaterem publikacji „Dziennika łódzkiego”, kiedy to nie przepisowy miesiąc, a 4 lata czekał na odpowiedź Łódzkiego Urzędu Wojewódzkiego na wniosek w sprawie potwierdzenia prawa do rekompensaty z tytułu utraconego zabużańskiego mienia. Urzędnicy z ŁUW w rozmowie z „DŁ” początkowo nie dowierzali, że wystawili cierpliwość pabianiczanina aż na taką próbę. Potem jednak uderzyli się w piersi:

Rzeczywiście zapomnieliśmy o tym panu. Przepraszamy. Skoro stracił tyle czasu, to przyjrzymy się jego dokumentacji, aby jak najszybciej załatwić sprawę – zapewnił Piotr Klimczak, dyrektor wydziału geodezji w Łódzkim Urzędzie Wojewódzkim..

Czy nasi decydenci będą potrafili naprawić zaniedbanie?