Wędrując przez miasto mało kto wie, że mijane od lat przedmioty w istocie są atrapą będącą skrytką geocache…
Geocaching to gra terenową użytkowników GPS polegającą na odnajdywaniu skrytek, w których mieszczą się rozmaite przedmioty. Wymyślono ją w 2000 roku w Stanach Zjednoczonych. Przez kolejne lata zyskała na popularności, zrzeszając coraz więcej graczy.
Turystyka niekonwencjonalna
Istotą ukrywania skrzynek jest przyciągnięcie członków zabawy do ciekawych, często nieznanych miejsc, o których nie przeczytamy w żadnym przewodniku turystycznym. Nierzadko skrzynki przedstawiają historie danego miejsca, opowieści z nim związane, a nawet… fantastyczne wyobrażenia założyciela danej skrytki. I tak możemy się udać na „polowanie na jednorożca”, bądź wystrzelić rakietę na podłódzkim kosmodromie.
„Kesze” przyjmują różne formy – mogą to być ogromne skrzynie zakopane w ziemi, ale zdarzają się i maleńkie pudełeczka, gdzie z trudem mieści się zapałka. Niektóre skrytki należy odkopać, inne są częścią sprytnego mechanizmu. Bywa, że aby dosięgnąć skrzynki trzeba pociągnąć jakiś zamaskowany sznur lub nacisnąć skryty guzik. Zdarza się nawet, że lokacje dostępne są tylko nocą, gdyż miejsce ukrycia „kesza” zdradza światło wzbudzane… pilotem od telewizora!
Niezliczona jest ilość form skrzynek. Niektóre zakopano bezpośrednio w ziemi, inne ulokowano za pomocą magnesu wewnątrz drogowskazów czy barier, jeszcze inne zatopiono w wodzie, kolejne zaś przybierają formę urządzeń, na które postronna osoba nie zwróci żadnej uwagi: czujka alarmu, studzienka kanalizacyjna, karmnik dla ptaków czy skrzynka na listy.
We wnętrzu każdego „kesza” znajduje się dziennik (logobook), w którym wpisują się kolejni znalazcy. Często do dziennika dołączony zostaje ołówek, długopis, temperówka oraz fanty na wymianę: maskotki, monety, kostki do gier, naklejki, smycze i wszystko to, co przedstawia jakąś wartość i nadaje się na wymianę. Uczestnik pobierając jedną rzecz przenosi ją do drugiego „kesza”. Niektóre fanty są zarejestrowane jako „krety”, co sprawia, że na bieżąco na stosownej witrynie można nadzorować ich wędrówkę po Polsce.
Kajdanki z sex shopu
Podróżując za „keszami” odkryjemy mnóstwo tajemniczych, nieznanych miejsc naszego otoczenia, poznamy wielu wartościowych ludzi, a do tego aktywnie spędzimy czas. W samych tylko Pabianicach znajduje się przeszło dziesięć zamaskowanych skrytek geocaching. Aby je odnaleźć niekiedy trzeba rozgryźć jakiś szyfr, rozwiązać quiz, użyć lokalizatora GPS lub, po prostu, mieć szczęście i bystre oko.
Janusz swojego pierwszego „kesza” odkrył dwa lata temu odnajdując jego lokalizację w serwisie internetowym opencaching. O zabawie dowiedział się od swoich znajomych. Pierwsza skrytka zapadła mu w pamięci.
– Skrzyneczka była moją pierwszą znalezioną. Dość nietypowa, ponieważ zawierała przedmioty, które kupuje się w sex shopach: puchowe kajdanki, pejcz oraz opaska na oczy – opowiada. – Skrzynkę znalazłem w Brzezinach pod Łodzią. Opencaching jest dla mnie ciekawą i wciągającą formą rozrywki, gdzie wiek uczestnika nie ma żadnego znaczenia – dodaje.
W miejscu katastrofy
Arla mieszka na rogatkach Pabianic. W zabawę kilka lat temu wciągnął ją jej przyjaciel. Obecnie nie bierze udziału w eskapadach poszukiwawczych, bo pracuje za granicą. Geocaching zasiał jednak w jej sercu pozytywną energię. – Skrzynek samodzielnie nie zakładam, lecz wiele razy je odkrywałam – mówi.
Pośród licznych zdobytych „keszy” najbardziej w pamięci zapadły jej dwa, w tym skrzynka upamiętniająca rozbicie się awionetki na polach pomiędzy Łaskowicami, a Pabianicami. – „Kesz” był w formie sarkofagu i był pamiątką po upadku samolotu. Nie tak łatwo było go znaleźć – wspomina.
Sarkofagi to ziemne nisze, w których ukrywa się skrzynkę maskując pokrywę płytą chodnikową, gałęziami, sztucznymi kwiatami czy liśćmi.
– Znalazłam również „kesz” ukryty na terenie dawnego, zapomnianego już cmentarza. Cmentarz ten powstał w okresie I wojny światowej, jest pamiątką frontu, który przechodził po okolicznych ziemiach i to mnie najbardziej urzekło. Historia, piękny teren, bliska okolica, w której mieszkam od przeszło 20 lat, a tak naprawdę ciągle nie do końca odkryta – dodaje.
Skarby w dziupli
Jeden z serwisów zrzeszających graczy geocaching zawiera obecnie 53.873 skrzynek, które odnaleziono 2.259.638 razy przez 38.020 zarejestrowanych użytkowników. Jednocześnie wraz ze skrzynkami wędruje 65.594 „kretów”, które łącznie przebyły już 102.542.000 kilometrów (to 2560 okrążeń wokół świata).
Każdego dnia odkrywane są nowe skrzynki i zakładane kolejne. Po lasach, łąkach, pod wodą, w opuszczonych budynkach i centrach miast krążą niczym nie wybijający się z tłumu ludzie, których oczy obserwują koordynaty wpisane w odbiornik GPS. Zmierzają do współrzędnych, gdzie znajduje się dziupla lub podziemna krypta z logobokiem i fantami. Zwiedzają nieuczęszczane, zapomniane zabytki i doświadczają nigdzie dotąd nie opisanych opowieści.