FAKTY

Znawcy kobiecej urody puszczają jad tuż przed ciszą wyborczą

Trwają ostatnie godziny kampanii. Działacze PiS wykorzystują je, aby obrzydzać liderkę PO.

W niedzielę ruszamy do urn, by wybrać kandydatów do Parlamentu Europejskiego. O północy rozpocznie się cisza wyborcza – jeszcze tylko dziś można przekonywać wyborców do oddania głosu.

W specyficzny sposób do tego zadania podeszli dziś rano pracownicy Urzędu Marszałkowskiego w Łodzi. Zatrudniony od niedawna w tej instytucji pabianiczanin Marek Czechowski uaktywnił się na Facebooku. Zauważyliśmy, że udostępnił post z profilu zajmującego się krytykowaniem łódzkiego środowiska Platformy Obywatelskiej. “Polajkował” go Piotr Różycki, pabianicki radny miejski. Panowie z powodu swoich ostrych komentarzy w sieci zaliczani są do grona tzw. wojowników PiS.

Zarzucili nieszczerość

Wpis dotyczy Joanny Skrzydlewskiej, liderki PO na liście Koalicji Obywatelskiej. Anonimowy autor przeanalizował zdjęcie kandydatki z plakatów wyborczych oraz z czasu, kiedy była cięższa niż obecnie. Czytamy:

„Jest taki moment w życiu każdego z nas, że w końcu padnie to magiczne słowo »dość«… Co do retuszu, tak, zgadzamy się, ale nie oszukujmy się, jest pewna granica. Wyborca nie może liczyć na odrobinę szczerości nawet w plakacie wyborczym, bo od razu atakowany jest grubą warstwą retuszu, pod którą kryje się twarz kandydata – może taka »Photoshopowa« szpachla maskuje prawdziwe intencje? Myśleliśmy, że przesadzony retusz ogranicza się tylko do kolorowych czasopism, ale w życiu politycznym też nie mamy co liczyć na szczerość a już zwłaszcza ze strony Platformy Obywatelskiej – Koalicji Europejskiej. Zdecydowana większość osób przechodząc obok Joanny Skrzydlewskiej nie poznałaby, że to ta sama osoba z plakatu. Nazwisko zobowiązuje – z retuszem można odlecieć…”

Pod postem komentarz o treści „Potwierdzam” wpisał Grzegorz Jastrzębowski, dyrektor Departamentu Infrastruktury w Urzędzie Marszałkowskim w Łodzi. Był w tym czasie w pracy.

[AKTUALIZACJA]: Po publikacji tekstu Grzegorz Jastrzębowski zadzwonił do nas z wyjaśnieniami: – Wtedy jeszcze nie byłem w pracy. Według regulaminu obowiązującego w Urzędzie Marszałkowskim pracownicy mogą rozpoczynać pracę w przedziale godz. 7-9, ale nie dotyczy to dyrektorów – my pracujemy i w soboty, i w niedzielę, mamy nieewidencjonowany czas pracy.

A sami są hipokrytami

Czy panowie nie zastanawiają się, dlaczego np. wizerunek kandydatki PiS Beaty Mateusiak-Pieluchy wyraźnie odbiega od tego w rzeczywistości? Odpowiedź na to pytanie jest oczywista: dobrze się czują na wyżynach hipokryzji.

Najwyraźniej jeszcze lepiej czują się w pracy, w której mogą szaleć na Facebooku. Zadzwoniliśmy do Urzędu Marszałkowskiego w poszukiwaniu dyrektora Jastrzębowskiego. Usłyszeliśmy: „Jest na spotkaniu”.

Markowi Czechowskiemu nie chcieliśmy przeszkadzać, bo niedobrze jest odbierać telefon w trakcie jazdy, a mógł akurat wieźć marszałka Grzegorza Schreibera. Mamy nadzieję, że nie jest aktywny na FB za kółkiem, bo to byłoby bardzo niebezpieczne.

(Fot. screen/Google Maps)

Aby nie eskalować negatywnych emocji, wyłączyliśmy możliwość komentowania. Do dyskusji zapraszamy na FB.