“Rafał! Rafał! Zwyciężymy! Zwyciężymy” skandowała dziś na Starym Rynku rzesza zwolenników kandydata Koalicji Obywatelskiej.
Pabianice odwiedził dziś Rafał Trzaskowski, prezydent Warszawy walczacy o prezydenturę RP. Po krótkiej rozmowie z pabianickimi samorządowcami w Hotelu Fabryka Wełny pojawił się na Starym Rynku. Na scenę wpowadził go prezydent Pabianic Grzegorz Mackiewicz i podziękował za wizytę w naszym mieście. Gość pochwalił się złożeniem dziś w PKW ponad 1,6 miliona podpisów i wyraził wdzięczność za około 5,5 tys. wyrazów poparcia zebranych u nas.
Potem przeszedł do prezentacji swojego programu. Słuchacze mogli dowiedzieć się, że stawia na inwestycje. Takie tuż obok “za rogiem”, jak np. tunel pod ul. Lutomierską, a nie na “gigantomanię”, za jaką uważa Centralny Port Komunikacyjny. Ważne dla niego są także działania zmierzające do czystego powietrza i równych szans na rynku pracy. Zauważył, że właśnie teraz, kiedy epidemia zatrzymała gospodarkę potrzebny jest impuls nowej energii.
Kandydat owiedział, że nieprzypadkowo swój program przedstawia w naszym mieście: “Gdyby nie wszyscy państwo, gdyby nie miasta takie, jak Pabianice, nie byłoby tego sukcesu ostatnich 30 lat. Gdyby nie wasza ciężka praca, wasze wyrzeczenia, gdyby nie zrealizowane przez was marzenia, nie byłoby tego sukcesu. I tego sukcesu nie damy sobie odebrać. Wszystko, co wydarzyło się przez ostatnie 30 lat, to jest wasza zasługa i wasza ciężka praca”.
Zgromadzeni, choć większość miała maseczki (a dodatkowo były one rozdawane), zachowywała się tak jakby nie było epidemii. Rozegzaltowani w pogoni za autografem idola czy “selfikiem” z nim, zapominali o zachowaniu dystansu.
Na spotkaniu pojawili się samorządowcy, partyjni działacze i zwykli pabianiczanie reprezentujący wszystkie grupy wiekowe. Zauważyliśmy byłego senatora Andrzeja Owczarka, posłów KO: Iwonę Śledzińską-Katarasińską, Sławomira Nitrasa i Katarzynę Lubnauer (szefowa partii Nowoczesna) oraz prezydent Łodzi Hannę Zdanowską, z którą to Trzaskowski pojechał z Pabianic na spotkanie z łodzianami.