Na ulicy Lisiej od lat nie można zlikwidować oczyszczalni ścieków pobudowanej niezgodnie z prawem.
Jedna bezmyślna decyzja urzędnika z Wydziału Budownictwa i Architektury Starostwa Powiatowego sprzed 8 lat zapoczątkowała gehennę, która trwa do dziś. Sąsiedzi chodzą po sądach, konsultują się z prawnikami, tracą pieniądze, zdrowie i nerwy.
Pani Halina z ulicy Lisiej otrzymała 8 lat temu zgodę na budowę przydomowej oczyszczalni ścieków. Urzędnik nie powinien się pod nią podpisać, gdyż oczyszczalnia nie mogła być w świetle ówcześnie obowiązującego prawa (zgodnie z miejscowym planem zagospodarowania) zlokalizowana na działce mniejszej niż 1.500 m². Tymczasem powstała na 600-metrowej, 7 metrów od okien sąsiada.
Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego nakazał rozbiórkę oczyszczalni. Nie pomogły odwołania, ale… po wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego, jaki zapadł w 2015 roku, instalacja funkcjonuje nadal. Po drodze pani Halina musiała zapłacić 6 tys. złotych kary.
– Oczyszczalnia sąsiadki znajduje się tuż koło płotu mojej posesji, siedem metrów od okna, rozsączenia nieczystości docierają na moją działkę. Mam zanieczyszczoną studnię głębinową, ucierpiała roślinność w moim ogrodzie, nie mogę uprawiać warzyw, a decyzja wydana niezgodnie z prawem przyczyniła się też do spadku wartości mojej nieruchomości – żali się pan Wojciech.
Sądy nakazujące rozbiórkę wytknęły nie tylko niezgodność z przepisami, ale i fakt, że oczyszczalnia nie powinna zostać wybudowana, gdyż można się było podłączyć do kanalizacji. W świetle informacji przekazanej nam przez ZWiK w ten “fakt” można zwątpić. Tu należy dla jasności zaznaczyć, że część ulicy Lisiej funkcjonowała jako prywatna droga dojazdowa do jednej z posesji, choć przy niej są także inne, w tym nieruchomość pani Haliny. Dopiero w czerwcu tego roku miasto kupiło ją od prywatnych właścicieli.
– W ramach projektu skanalizowania miasta współfinansowanego ze środków Unii Europejskiej (na lata 2007-2010) przewidziany był kanał sanitarny w ul. Lisiej na odcinku przebiegającym przez prywatną działkę. Z uwagi na to, że właściciel tej działki nie wyraził zgody na budowę, ten fragment kanału został wyłączony z wniosku o pozwolenie na budowę i nie został zrealizowany – mówi Piotr Kroczyński, kierownik Wydziału Sieci pabianickiego ZWiK.
Pani Halina też czuje się poszkodowana i zmęczona urzędniczymi absurdami i kontrolami. Zmagać się jej z problemem pomaga syn. Z kolei pan Wojciech, który ma dość oczyszczalni ścieków działającej u sąsiadki mimo nakazu rozbiórki, narzeka nie tylko na błędy i sprzeczności, ale i na marazm. Liczył na to, że urzędnicy spowodują tzw. wykonanie zastępcze – znajdą firmę, która zdemontuje oczyszczalnię, a kosztami obciążą sąsiada. Minęły jednak długie miesiące i tak się nie stało. Starszy pan wziął sprawę we własne ręce i bez trudu znalazł firmę gotową podjąć się tego zadania, ale musi to zostać urzędowo zatwierdzone. Na razie sprawę analizuje wynajęty przez pabianiczanina prawnik.
– Czujemy się lekceważeni, a to przecież powiat jest winien zaistniałej sytuacji – zauważa córka pana Wojciecha.
Czyżby niedoszły Senator Habura tak dbał o mieszkańców ?
te 7 metrów od płota to chyba zgodnie z prawem,
okno 4m od granicy, a oczyszczalnia 2m od granicy, zanieczyszczenie (może być z innego źródła – jeśli to nie tylko teoretyczne zanieczyszczenie)
cała argumentacja typowego “polaczka” – na złość sąsiadowi,
Odległośc oszczalni od studni z wodą pitną powinna być min 30m a nie jak w tym przypadku 6m , więc jak się nie znasz głupia babo do nie pisz bzdur , znam sprawę osobiście więc wiem jaka jest tam sytuacja , to nie jest jak napisałaś ,, argumentacja typowego polaczka ” a próba uzyskania sprawiedliwości i odzyskania pieniędzy za zniszczona studnie do wody pitnej która nie nadaje się do użytku. Następnym razem przemyśl coś zanim coś tak głupiego napiszesz
No cóż dla jednych to zwykła argumentacja typowego polaczka ale czy pani frania chciałaby przez urzędniczą niefrasobliwość żyć przez 9 lat , bo tyle trwa ta gehenna na bombie ekologicznej w otoczeniu smrodu i niezliczonej rzeszy much.
Podsumowując za całym tym smrodem stoi Pan Starosta i urzędnicy z Powiatowego Nadzoru Budowlanego