Miejsce błazna jest w cyrku, nigdy zaś na tronie, a świnia będzie świnią, choćby i w koronie.
Pewnego słonecznego dnia Błazen szedł główną ulicą miasta. Podziwiał piękne, kolorowe kwiaty i równie piękne młode dziewczyny. Ukłonił się znajomej Byłej Redaktorce Ugrzecznionej Gazetki (w skrócie BRUG), która go zatrzymała i zapewniła o czystości swoich myśli, słów i czynów. Oczywiście w zakresie sztuki dziennikarskiej. Wymienili kilka zdań i Błazen pomaszerował dalej. Nagle zobaczył, że z budynku Urzędu Miasta wychodzi Wysoki Urzędnik Ratusza (w skrócie WUR).
WUR na chwilę przystanął, rozejrzał się i ruszył w stronę pobliskiego parkingu. Błazen przyśpieszył kroku i zrównał się z WUR-em. Spojrzał na niego i zapytał:
– Czy to prawda, że znana w mieście Dumna Uduchowiona Pabianicka Artystka (w skrócie: DIVA) na pana widok śpiewa „Odę do radości”?
– Nic podobnego – zapewnił WUR.
– Jak nic podobnego, jak sam słyszałem! – drążył temat Błazen.
– No, może raz czy dwa – zaczął plątać się WUR.
– Czyli jednak śpiewa! A dlaczego?
– Nie wiem. Może mnie po prostu lubi. Wielu pabianiczan mnie lubi a może nawet kocha – uśmiechnął się WUR i przetarł okulary.
– Ale nie każdy się drze na pana widok. Chyba, że się drze, żebyś się pan wziął do roboty i powywalał z cieplutkich stołeczków swoich prezesów-nygusów ze spółek miejskich! Ale pan tego nie zrobi, bo to przecież kolesie! – Błazen jak to miał w zwyczaju – zrobił się zgryźliwy. Zauważył, że WUR powoli, ale konsekwentnie zbliża się do swojego samochodu.
– Układzik polityczny by się popsuł! Lepiej wpychać im pieniądze w du..że kieszenie, byle tylko koalicjanci nie bruździli. I ładnie to tak? – na to pytanie Błazen raczej nie oczekiwał odpowiedzi.
– Ale co ja mogę? Taki układ… – zaczął tłumaczyć się WUR jednocześnie rozglądając się za patrolem jeszcze istniejącej (dzięki jego opieszałości) Straży Miejskiej.
– Jak pan nic nie może, to trzeba było handlować rzodkiewkami, a nie brać się za politykę –grzmiał Błazen.
WUR w końcu dopadł drzwi samochodu. Zamknął się w nim i odetchnął z ulgą. A Błazen roześmiał się głośno i ruszył w dalszą drogę. Kogo na niej jeszcze spotka?