Najpierw wyzwał i opluł kontrolerkę, potem chciał uniknąć mandatu.
Na jednym z facebookowych profili 19 listopada internauta opublikował filmik nakręcony w tramwaju 41, przedstawiający końcową fazę interwencji dwóch kontrolerek.
Rozmowa przebiega w nerwowym tonie. Złapany gapowicz szykuje się do wyjścia na przystanku przed rondem Lotników Lwowskich i deklaruje, że poczeka na patrol. Powtarza przy tym, żeby się od niego odsunąć i nie ruszać go. „Dlaczego podawał się za pan za pracownika MPK? Za mechanika?” – pytała kontrolerka.
Po opuszczeniu wagonu widać, że wymiana zdań jest ostra. Mężczyzna odchodzi od kontrolerek – w tym momencie jedna z nich chcąc uniemożliwić mu ucieczkę łapie go za ramię i dochodzi do szarpaniny. Tramwaj powoli odjeżdża. Słychać jak pasażerowie mówią „To jest paranoja”, „Biją go”.
O odniesienie się do treści filmiku poprosiliśmy MPK. Rzecznik Agnieszka Magnuszewska tłumaczy:
– Zgodnie z prawem przewozowym, a także wewnętrzną instrukcją MPK–Łódź, kontroler powinien wskazać gapowiczowi miejsce na przystanku, w którym powinien oczekiwać na przyjazd policji. Gapowicz, który odmówił okazania naszym kontrolerkom dokumentu tożsamości, próbował uciec z przystanku. Wcześniej wyzwał kontrolerki i jedną z nich opluł. Dlatego zareagowała ona zbyt impulsywnie łapiąc go za ramię i próbując uniemożliwić mu ucieczkę. Gapowicz ma na koncie sześć nieopłaconych mandatów. Z kontrolerkami została przeprowadzona dyscyplinująca rozmowa.