Dwa lata temu prezydenckie wybory wygrał doświadczony samorządowiec Grzegorz Mackiewicz. Gdzie są Pabianice na półmetku kadencji prezydenta i czy – jak zapowiadał w kampanii – konkretne działania przekładają się na widoczne rezultaty?
(przeczytaj część I, przeczytaj część II)
Budżet Obywatelski
Niezależnie od tego, kto byłby prezydentem miasta, najpewniej Budżet Obywatelski zostałby wprowadzony. Taka jest już moda współczesnych samorządów, które w partycypacji odkryły jedną z metod walki o swoją popularność. Niezależnie od populistycznych pobudek, jakie zazwyczaj stoją za ustanowieniem BO, skutek jest jak najbardziej pozytywny. Możliwość współdecydowania o wydatkach to przecież nie tylko próba aktywizacji społecznej czy demokratyzacji, ale też chęć bezustannego, corocznego pytania mieszkańców o ich potrzeby i marzenia. Wiele miast już na tym skorzystało i zazwyczaj na tym zyskuje. Dwa lata temu do projektu przystąpiły Pabianice.
Po dwóch edycjach można ocenić, że Budżet Obywatelski jest realizowany w naszym mieście bardziej niż poprawnie. Dlaczego bardziej? Bo jak do tej pory starano się obserwować wszystkie pozytywne i negatywne skutki partycypacji i niwelować to, co wydało się nienajlepszym pomysłem. Tak np. było w tym roku, kiedy z ubiegania się o środki budżetowe wyłączono nieruchomości należące do miasta, chroniąc BO przed pokusą kreatywnej księgowości ze strony władz miejskich i ukrywania wymaganych wydatków w rezerwie przeznaczonej na partycypację.
Modyfikacje w regulaminie pozwoliły też na urozmaicenie oferty, zwłaszcza o wiele inicjatyw kulturalnych. Można mieć tylko nadzieję, że BO będzie nadal traktowany z równą powagą, bo niestety przykłady z Polski pokazują, że czasem wprowadzany jest on ku uciesze gawiedzi, ale jego realizacja jest nieudolna. Pabianice na szczęście do tych miast nie należą.
Łyżkę dziegciu do beczki miodu dodać należy, jeśli spojrzy się na frekwencję. Jej poziom jest mocno niezadowalający. Można powiedzieć, że o losach sporej przecież sumy pieniędzy decyduje garstka. Oczywiście nie ma prawnych przeciwskazań, które ograniczałyby ilość głosujących. Ba, wręcz przeciwnie, pabianicki regulamin dopuszcza np. głosowanie już 16-latków. Skąd więc niska frekwencja? Być może wynika z niskiej świadomości społecznej istnienia tego mechanizmu. Miasto nie żyje Budżetem, choć chyba powinno.
Kultura i promocja
O ile z wieloma sprawami prezydent Mackiewicz i jego ekipa świetnie sobie radzą, o tyle w dziedzinie promocji i kultury wykazują masę nieudolności. W zasadzie można powiedzieć, że w tych obszarach polityki nie ma. Wyjątkiem jest chyba tylko organizowanie kilku masowych imprez w ciągu roku, które choć są sympatyczne i niewątpliwie potrzebne, to nie mogą być alibi dla prowadzenia skutecznej polityki kulturalnej i wiążącej się z nią promocji.
Miastu Pabianice niewątpliwie brakuje marki, z której byłoby znane w regionie. Łask od kilku lat pracuje na miano stolicy róży, leżący nieopodal Buczek cieszy się tytułem truskawkowej gminy, a nasze miasto? Kojarzy się z niczym. Przed kilkoma laty próbowano identyfikację wypracować na postaci św. Maksymiliana Kolbego. Czy można taki zabieg traktować poważnie, jeśli w Pabianicach nie ma nawet ćwierci miejsca, które nazwalibyśmy kustoszem pamięci po wielkim świętym? Ani kościół św. Mateusza, ani sanktuarium św. Maksymiliana takiej roli nie pełni, bo choć święty istnieje w przestrzeni sakralnej, to już historycznej nie.
Zmienne są też pomysły na zagospodarowanie Dworu Kapituły, który jak na razie dość zadbany z zewnątrz, w środku straszy pustkami i często mocno niehistoryczną zabudową. To rzutuje na działalność lokalnego Muzeum. Nie jest to wina zarządzających tą instytucją. Muzeum nie posiada np. magazynów do gromadzenia zbiorów, nie mówiąc już o środkach na modyfikację wystaw stałych i czasowych. To, że w ogóle funkcjonuje, jest niewątpliwą zasługą pracujących tam muzealników. Szczytem kompromitacji władz miejskich było to, że w pierwszej edycji BO Muzeum próbowało pozyskać środki na wykup pamiątek związanych z Pabianicami. Od mieszkańców starało się uzyskać to, co po prostu się placówce należy, jeśli ma być miejscem poważnym.
W centrum miasta straszy zaś gmach Kina Mazur (obecnie w rękach prywatnych), choć to jedno z najstarszych takich miejsc w Polsce i ważny punkt w historii rodzimej kinematografii. Mogłoby przecież pełnić ważną funkcję kulturotwórczą. Sęk w tym, że na wykorzystanie historyczno-kulturalnego potencjału miasto pomysłu nie ma.
Promocji nie pomogła zapewne też sprawa z podpisaniem umowy partnerskiej z miastem Kuźniecowsk na Ukrainie. Prezydent skompromitował się tu podwójnie – z jednej strony nie dostrzegł kontrowersyjnej kwestii polityki historycznej prowadzonej przez ukraińskie miasto, a z drugiej nie potrafił wykazać się w rozmowie z pabianickimi środowiskami nacjonalistycznymi. Mackiewicz kiepsko wyjaśniał swoje stanowisko, nie umiał go obronić, a wreszcie – moim zdaniem – akurat tym ugrupowaniom tłumaczyć się nie powinien.
Podsumowanie
Co można zatem powiedzieć o prezydencie Mackiewiczu po dwóch latach rządów? Ktokolwiek spodziewał się, że pabianice.tv nie pozostawią na włodarzu suchej nitki, muszą się czuć zawiedzeni. Prezydent broni się wieloma podejmowanymi inicjatywami i aż dziw bierze, że w ostatnich dniach w niektórych mediach musieliśmy czytać teksty do bólu propagandowe. Panie prezydencie – nie musi Pan uprawiać propagandy, bo nawet w obiektywnej analizie radzi sobie Pan całkiem nieźle!
Oczywiście, zastrzeżenia zawsze pozostaną, zwłaszcza, że to dopiero połowa kadencji. Każdy dzień przynosi natomiast coś nowego. W II części tekstu zarzuciłem np. brak programu rozwoju ścieżek rowerowych. Dzień później taki program ogłoszono, a po wstępnej analizie można go uznać za całkiem sensowny.
Polityka prezydenta Mackiewicza jest jednak nadal polityką ciepłej wody. To – przy długach i sytuacji ekonomicznej Pabianic – polityka ważna i potrzebna, ale prezydent musi wiedzieć, że jej wadą jest krótkoterminowa skuteczność. Pabianiczanie też się nią w końcu znudzą, a zaczną się pytania o realne perspektywy rozwojowe. Miasta nie można przecież ciągle budować z dotacji zewnętrznych, kruczkami podatkowymi (które akurat w tym przypadku oceniam in plus) – zyskując czasem lepszą pozycję startową do tzw. janosikowego. Takie gminy jak miasto Pabianice, sąsiadujące bezpośrednio z wielkimi centrami miejskimi, na ogół robią na tym wspaniały interes. Czy nasze miasto tę szansę wykorzysta? Na ten moment nadrabia braki z wielu ostatnich lat. Oby bieżąca polityka i potrzeba zaspokojenia zaplecza prezydenckiego nie spowodowała, że pabianicki okręt zboczy z kursu, a takie ryzyko ciągle istnieje.
Moje subiektywne oceny na półmetku prezydentury Grzegorza Mackiewicza
Polityka: 5
Szpital: 3
Współpraca z III sektorem: 6
Polityka personalna: 3
Finanse: 5
Transparentność: 2
Promocja miasta: 2
Kultura i imprezy masowe: 2
Infrastruktura miejska: 4
Komunikacja: 6
Średnia: 3,8 (ocena dobra)
Sebastian Adamkiewicz
Co oznacza stwierdzenie: “akurat tym ugrupowaniom tłumaczyć się nie powinien.”. Pytam: czy są to ugrupowania nielegalne? Przestępcze? Antypolskie? Czy należą do nich pabianiczanie, którzy protestowali w słusznej sprawie?
Może autor dopisze jakim ugrupowaniom ma się tłumaczyć prezydent?
Szpital ocena 3?! Chyba “pała” się należy…
“moim zdaniem – akurat tym ugrupowaniom tłumaczyć się nie powinien” – a czy ktoś inny zaprotestował? Jakim ugrupowaniom powinien się w takim razie tłumaczyć prezydent? Są równi i równiejsi? Dlaczego Pan/Pańskie ugrupowanie nie protestował/nie protestowało przeciwko umowie z banderowcami i jak udowodniłem prezydentowi nazistami a na dodatek kłamcą – merem Anoschenko.
Komunikacja: 6 – to żart czy zwykła pomyłka. Dworca PKS nie ma, dalekobieżne autobusy (które zatrzymywały się w Pabianicach) już się nie zatrzymują, tuż po godz. 22 zanika komunikacja miejska, aby było ciekawiej ostatni autobus linii 1 odjeżdża 3 minuty przed tym jak ostatni pociąg ŁKA z Sieradza zatrzymuje się na PKP. W centrum miasta dwa przystanki tramwajowe bez wiat (100 metrów od UM). Dworzec PKP zamykany na noc, a zgodnie z nowym rozkładem pojawiają się nocne pociągi nie wspominam nawet o porannych ŁKA – miasto nie może negocjować z PKP? Na koniec kasa na dworcu prowadzona przez MZK czynna jest od poniedziałku do piątku: 6:00 – 18:15. Nie każdy mieszkaniec miasta ma możliwość kupna biletu przez internet, i jako wisienka na torcie niedawna sytuacja kiedy obie pracownice kasy były na zwolnieniach nikt nie mógł ich zastąpić. Może ktoś wywiesi kartkę – NAJBLIŻSZA CZYNNA KASA W ŁODZI LUB ZDUŃSKIEJ WOLI – ale to już troszkę jak z filmów Barei.
Nie ma wytlumaczenia w sprawie podpisania haniebnej umowy z czcicielami banderowcow.
W Pabianicach mieszkaja osoby, ktore cudem uszly z zyciem w czasie rzezi wolynskiej. Ten jeden krok powoduje, ze Pan Prezydent nie jest wiarygodny jako prawdziwy Polak. Wstyd i hanba.
Nawiasem mowiac, te tak zwane srodowiska, przed ktorymi jakoby nie warto sie tlumaczyc, sa jedynymi, ktore w tej sprawie zachowaly sie jak nalezy. Dla autora artykulu dwoja z historii.
Pabianiczanom wystarczą kwiatki, leżaki i jakiś zespół muzyczny od czasu do czasu, jest gdzie pieniądze wydawać, ale nie ma gdzie zarobić.
Budżet obywatelski
W zeszłym roku głosowało jakieś 16.000 osób, w tym 3.000 (1/5 zeszłorocznej frekwencji). Mała frekwencja WYNIKA z “modyfikacji w regulaminie”.
Gdy wycięto tereny miejskie, wycięto większość ciekawych dla mieszkańców (13.000) propozycji.
Budżet miejski powinien obejmować wszystko, co miasto robi, a nie wybrane dziedziny – inaczej traci zarówno na wartościach edukacyjnych, jak i na powszechności.
Co do podatkowych kruczków prawnych i janosikowego – wysokość podatku od nieruchomości nie wpływa na janosikowe. W ogóle. Czy miasto zbierze 1 zł, czy milion, nie ma znaczenia, co zrozumieli radni rok temu i zablokowali podwyżkę – a janosikowe i tak otrzymaliśmy.
Jaki jest związek ?
Do liczenia janosikowego bierze się wpływy, jakie by były przy maksymalnych stawkach. To znaczy – dla Pabianic zlicza się powierzchni nieruchomości i mnoży razy maksymalne stawki. Jeśli mielibyśmy stawkę 50% maksymalnej, to licząc czy dostaniemy janosikowe, liczy się wpływ X 2. To po to, by miasta nie obniżały podatku, żeby dostać janosikowe. Ale nawet całkowity brak wpływów z podatku od nieruchomości nie pozbawiłby Pabianic janosikowego.