Zamiast nowego oznakowania pojawią się progi i poduszki.
Po tym, jak w połowie października doszło tu do bardzo groźnego wypadku z udziałem rowerzysty, radny powiatowy Arkadiusz Jaksa zainterweniował u starosty. Chodzi o skrzyżowanie w Petrykozach (na trasie z Górki Pabianickiej w kierunku Piątkowiska, obok przychodni zdrowia), najniebezpieczniejsze w gminie Pabianice. We wtorek odbyła się wizja lokalna w tym miejscu. Wzięli w niej udział policjanci oraz przedstawiciele starostwa i UG.
Jak zrelacjonował Arkadiusz Jaksa: „Stwierdzono, że skrzyżowanie oznaczone jest prawidłowo i wypadki są winą kierowców. Policja negatywnie odniosła się do pomysłu skrzyżowania równorzędnego twierdząc, że kierowcy i tak nie zauważają znaków dotyczących organizacji ruchu i nadal będą wjeżdżać na skrzyżowanie bez uwzględnienia pierwszeństwa”.
W efekcie urzędnicy i funkcjonariusze drogówki uzgodnili, że organizacja ruchu pozostanie niezmieniona, ale wprowadzone zostaną dodatkowe elementy podnoszące bezpieczeństwo. Roboczo przyjęto takie rozwiązania:
• na drodze gminnej od strony Piątkowiska próg spowalniający, a od strony Górki Pabianickiej “poduszki berlińskie”,
• na drodze powiatowej z obu stron od Szynkielewa i od Kudrowic seria pasów wibracyjnych.
– Nie jestem do końca zadowolony i nadal uważam, że równorzędne skrzyżowanie – dodatkowo poprzedzone pasami wibracyjnymi – byłoby lepszym rozwiązaniem. Zobaczymy w praktyce, jak sprawdzą się te nowe elementy bezpieczeństwa i czy spełnią swoją rolę – mówi Arkadiusz Jaksa.
Z efektów wizji lokalnej nie są również zadowoleni kierowcy. Wskazują, że ta “krzyżówka” wymaga jeszcze innych rozwiązań, które trwałe mogłyby wyeliminować zagrożenie: – Dodatkowym niebezpieczeństwem jest stojący tuż przy drodze budynek gospodarczy, który bardzo ogranicza widoczność. Trzeba praktycznie wjechać na skrzyżowanie, by rozeznać się w sytuacji na drodze – mówi nam mieszkaniec Petrykoz.
– Autobus dosłownie nie ma jak skręcić, przy manewrze zajmuje 3/4 powierzchni skrzyżowania, a jest skrawek niezagospodarowanego terenu, kosztem którego można by poszerzyć jezdnię choćby o metr – dodaje. (zdjęcie obok)
Dlaczego wizji lokalnej nie przeprowadzono z mieszkańcami i kierowcami, którzy tamtędy jeżdżą każdego dnia? “Urzędnicy i funkcjonariusze drogówki uzgodnili…” Czy wśród nich była choć jedna osoba kształcona w odpowiednim kierunku bądź z odpowiednim doświadczeniem? Wybrażam sobie, że to uzgadnianie wyglądało tak: osoba o największej sile przebicia (mam nadzieję, że policjant a nie urzędnik…) powiedziała co myśli a reszta przytaknęła, uzgodnione. Skoro bierzemy pod uwagę zdanie osób, które wcale niekoniecznie muszą wiedzieć to może zorganizować burzę mózgów wśród wszystkich zainteresowanych i zapoznać się z propozycjami. Ale nie, bo już UZGODNIONE.
Poduszki berlińskie położyli przy szkole w Piątkowisku/Kudrowicach. Dwa komplety (w sumie 4 sztuki). Jeden komplet nawet dobrze leży, w przypadku drugiego nawet dość dużym autem da się przejechać pomiędzy poduszkami, z czego wszyscy skrzętnie korzystają, bo szkoda samochodu.
Tak jak pisze czytelnik, największym problemem jest brak widoczności na skrzyżowaniu na drogę idącą od strony górki. Szczególnie źle jest jadąc od Kudrowic, ale też jeśli chce się jechać prosto bądź skręcić w lewo z drogi ze strony Szynkielewa to też trzeba się zatrzymać i porządnie rozejrzeć, bo słabo widać (pewnie przez te krzaki, które są na zdjęciu). Efekt jest taki, że jadąc od strony Szynkielewa i chcąc skręcić w lewo w stronę wiaduktu (Pabianic) zatrzymujemy się z włączonym lewym kierunkowskazem i patrzymy w lewo czy na pewno nikt nie jedzie. W tym czasie osoby jadące z przeciwnej strony (od Kudrowic) myślą, że jesteśmy niedorozwinięci i ich przepuszczamy (mimo pierwszeństwa) i jadą prosto. A my w nich.
Myślę, że skrzyżowanie równorzędne też by nie pomogło, choć u niektórych na pewno zwiększyłaby się czujność. Najlepsza byłaby zmiana pierwszeństwa na kierunek Szynkielew – Kudrowice i, przede wszystkim, uporządkowanie terenu (wycięcie krzaków, zburzenie budynku gospodarczego). Lustro stoi, ale… nic w nim nie widać, bo droga przed tym budynkiem gospodarczym nieco zawija, żeby go minąć. Po zburzeniu budynku dałoby radę ją wyprostować.
Wiadomo, rondo by rozwiązało sprawę, ale za ciasno.
Ogólnie nie wiem jaki fenomen jest tej drogi łączącej Piątkowisko z ośrodkiem zdrowia, bo na 4 możliwe skrzyżowania 3 są beznadziejne a czwarte jest o tyle dobre, że nikt tam nie skręca.
Kocham pana, bo myślałam, że tylko ja mam takie spostrzeżenia (i z tego powodu jestem wyklęta na wsi)
Ja codziennie wiele razy korzystam z tego skrzyżowania,mam nadzieje ze poduszki Berlińskie poprawią bezpieczeństwo ,w mojej ocenie największym problemem jest to że kierowcy jadący od OSP w kierunku Piątkowiska nie stosują tzw zasady ograniczonego zaufania i nie zwalniają przed skrzyżowaniem,z tego co pamietam to wszystkie wypadki były spowodowane właśnie tym.
Proponuję zburzyć Twój budynek gospodarczy :-) ????
Jest taka szansa i oby tak było. Oczywiście, jeśli z każdej strony samochody będą nadjeżdżały z prędkością < 30km/h to każdy będzie miał więcej czasu i możliwości, żeby uniknąć kolizji, a nawet jeśli się nie uda to będą to mniej drastyczne zderzenia niż do tej pory i jest to rozwiązanie.
W moim odczuciu jednak nie tędy droga, bo utrudniamy życie kierowcom zamiast m pomagać w ten sposób. Ale na pewno stosunek efektu do kosztu będzie w takim rozwiązaniu najkorzystniejszy. Ale jak już kłaść te poduszki to z każdej strony…