Ogień strawił byłą halę produkcyjną jednego z najważniejszych jeszcze nie tak dawno zakładów w Pabianicach.
Dziś (30 maja) w wyniku awarii magazynowego wózka widłowego doszło do pożaru w największej, skrajnej hali fabryki Pabianickich Zakładów Środków Opatrunkowych “PASO” Do zwalczenia żywiołu zadysponowano zastępy z Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej w Pabianicach, a także między innymi OSP Pabianice, OSP Piątkowisko, OSP Chechło, OSP Konstantynów Łódzki, OSP Górka Pabianicka, cysternę z OSP Lutomiersk i lekki wóz specjalistyczny z JRG-2 w Łodzi.
Obecnie na terenie dawnego „PASO” prowadzona jest rozmaita działalność gospodarcza sektora prywatnego. Istnieje tutaj między innymi zakład specjalizujący się w wyrobie elementów plastikowych, a także magazyny czy skup surowców wtórnych.
Kolej na PASO
To nie pierwszy pożar, jaki dotknął upadłą fabrykę. Po 2003 roku płonęły dwa oddziały “Pamoteksu”. W 2012 roku ogień strawił poszycie dachowe nieczynnej Fabryka Mebli przy ulicy Narutowicza. W 2004 roku doszło do spektakularnego pożaru w “Pawelanie” – w wyniku zaprószenia ognia przy pracach demontażowych zapaliła się jedna z hal, a skutkiem były wybuchy butli gazowych w wyniku których zawaliła się część wschodniej ściany. Teraz przyszła kolej na PASO…
Kawał historii
Zakłady te rozpoczęły swoją działalność w 1894 roku przy zachodnim brzegu Dobrzynki. Fabrykę zlokalizowano na skraju dzisiejszej strefy przemysłowej – sąsiadowała z papiernią. Przez szereg lat na terenie „PASO” wytwarzano bandaże, środki opatrunkowe, materiały higieniczne, watę. Około 2002 roku zakłady przeszły w stan likwidacji. Ilość zatrudnionych osób widniejąca w ogólnodostępnych dokumentach opiewa na 165 pracowników.
Kompleks fabryczny składa się z kilku budynków, z czego główna produkcja odbywała się w obszernej, podzielonej na kilka części piętrowej hali przylegającej do ulicy Partyzanckiej. Obiekt połączony jest z drugą, mniejszą halą betonową kładką. W “PASO” istniała winda towarowa. W głębi terenu postawiono szereg mniejszych budynków magazynowych, a także komin wraz z wyburzoną już kotłownią, basen przeciwpożarowy i remizę zakładowej straży pożarnej.
Do fabryki docierał parociąg z ciepłowni “Pamoteksu”; co ciekawe – rzekomo w imię kryzysu gospodarczego instalacji tej nigdy nie uruchomiono. Ostatnie rury ciągu, którym zamierzano transportować parę technologiczną, wystają po dzisiaj dzień przy moście na ulicy Partyzanckiej.