FAKTY

Radni nie zdekomunizowali ul. 20 Stycznia. Nową nazwę wymyśli wojewoda

Jedna z większych ulic w mieście wkrótce może nazywać się inaczej.

Do września br. był czas na dekomunizację ulic. Radni podjęli do tego czasu decyzję o „przechrzczeniu” ulicy komunisty Salomona Jaszuńskiego na walczącego z komuną gen. Aleksandra Arkuszyńskiego.

Wojewodzie nie podoba się nazwa ul. 20 Stycznia, przesłał do urzędu wniosek o przekazanie dokumentów na temat jej nadania. 20 stycznia to data upamiętniająca wyzwolenie Pabianic spod okupacji hitlerowskiej, w 1945 roku. Podczas walk na terenie miasta zginęło wówczas 255 czerwonoarmistów. Pochowani są w osobnej kwaterze na cmentarzu rzymskokatolickim.

Sieradzcy radni zmienili upamiętniającą to samo wydarzenie nazwę ulicy na patrona ks. Apolinarego Leśniewskiego.

Ulica 20 Stycznia do wybuchu II wojny światowej była ul. Leśną. Krótko po wojnie została nazwana 20 Stycznia na część wypędzenia Niemców z Pabianic przez wojska I Frontu Białoruskiego.

Dziennikarz Wacław Nowak w 2. numerze „Życia Pabianic” z 1960 roku tak pisał o wkroczeniu wosk radzieckich:

“W piątek 19 stycznia rankiem do miasta wkroczyła wolność. Od strony Górki Pabianickiej, obok małych koników niosących na swych grzbietach żołnierzy w futrzanych czapach, wlokły swe olbrzymie cielska radzieckie czołgi. Przy zbiegu ulic Lutomierskiej i Zamkowej radziecki patrol zatrzymał się. Ludzie wybiegli na ulice, by powitać swych wyzwolicieli. Mimo pełni zimy w zamarznięte żołnierskie dłonie ktoś wcisnął kilka kwiatów. Po twarzach radzieckich żołnierzy widać było głębokie wzruszenie.

W sobotę 20 stycznia ulicą Zamkową przewaliły się czołgi, piechota i artyleria przeciwlotnicza. A tymczasem Niemcy nie dali jeszcze za wygraną. Właśnie wtedy, kiedy ciasną ulicą przewalało się wojsko, hitlerowskie samoloty wróciły nad miasto i zbombardowały wąską gardziel ulicy od Traugutta do Pułaskiego. W tym właśnie dniu krótko po wyzwoleniu zginęło wielu żołnierzy i cywilnych mieszkańców miasta. Dwa rzędy domów zamieniły się w kupę gruzów. Płonęły czołgi i samochody.

To był ostatni odwet hitlerowskiego okupanta. Potem już Pabianice odetchnęły pełną wolnością. Ludzie wyszli z zatłoczonych domów. Mimo zimna panującego na dworze, gorąco robiło się z radości ze nareszcie jutrzenka swobody na trwale zapłonęła nad miastem”.

Pamiętajmy, że wówczas nie było świadomości nowego rozdania politycznego i narzuceniu Polsce siłą ustroju komunistycznego. Brakowało wiedzy na temat krwawych metod rozprawiania się z tzw. wrogami ustroju przez NKWD w ZSRR w latach 30. XX wieku.

***

Wojewoda wezwał też do przekazania dokumentów odnośnie ulicy Stanisława Staszewskiego, o czym informowaliśmy 13 listopada – CZYTAJ TUTAJ. O zmianie z ul. Kolejowej na Staszewskiego zadecydowali radni PiS w 2015 roku. To jedyny przypadek skomunizowania ulicy już w wolnej Polsce.

(Fot. Marcin Mietlowski)