Chuligan pozostanie bezkarny.
Pod koniec kwietnia doszło do dewastacji w parku Słowackiego – wandal powyrywał dysze w konstrukcji fontanny. Mimo kilkunastu kamer na terenie parku, nie sposób go ukarać – nie nagrano bowiem momentu dewastacji.
Sprawę pogapili operatorzy miejskiego monitoringu. Kamera obrotowa „kręci się” w swoim cyklu, ale gdy coś się dzieje, strażnik może pokierować nią zdalnie. Niestety po powrocie na widok fontanny nie uchwyciła już nikogo. Nie jest także istotne, że wandala w alejce obok mogła nagrać inna kamera – liczy się moment dewastacji i udokumentowanie go.
(Fot. Michał Walczak)
Jak widać monitoring w Pabianicach, jest zupełnie zbędny, ale bardzo kosztowny.
Skurw***
Barana, który miał dyżur przy ekranach wywalić na zbity ryj