HISTORIA

O Jelczach, Ikarusach, „chudych latach” i rozkwicie [ZDJĘCIA]

Choć pierwszym tramwajem pojechaliśmy już w 1901 roku, a kolej w Pabianicach zawitała rok później, to na przejażdżkę miejskim autobusem musieliśmy poczekać jeszcze siedemdziesiąt lat.

Pierwsza „jedynka” wyruszyła na trasę 19 lipca 1972 roku. Linia łączyła dworzec kolejowy z centrum miasta i dzielnicą przemysłową przy ulicy Partyzanckiej. Osiedla mieszkalne na Piaskach czy Bugaju miały powstać dopiero za kilka lat.

Pięć lat po inauguracji linii autobusowej uruchomiono „dwójkę” (zdjęcie obok) łączącą Klimkowiznę, Karniszewicką i centrum z… placem pod dzisiejszym MOSiR „Businka”, gdzie mieściła się pierwsza pętla w tej części miasta. Przez pewien czas kursowała także „2 BIS” w skróconej relacji z MOSiR do śródmieścia.

W 1982 roku przy ulicy Lutomierskiej na rogatkach miejskich postawiono zajezdnię autobusową obsługiwaną przez łódzkie MPK. Placówka zyskała numer piąty. Pozostałe zajezdnie autobusowe mieściły się w Łodzi przy ulicach Kraszewskiego, Nowe Sady, Limanowskiego i na Helenówku. „Piątka” była ostatnim zapleczem postawionym przez MPK, które świadczyło wówczas usługi przewozowe także dla Zgierza i Głowna.

W zajezdni stacjonowały Jelcze 272 MEX oraz 043 nazywane potocznie „ogórkami” z uwagi na swój charakterystyczny kształt.

Z „ogórka” do Ikarusa

Kolejne lata przyniosły znaczny rozwój sieci autobusów miejskich – pojawiły się nowe połączenia, kursujące w godzinach szczytu komunikacyjnego nawet co kilkanaście minut. Autobusy docierały do okolicznych miast i wsi, m.in. do Łaskowic (linia 253), Romanowa (linia 266) czy we wschodnią część łódzkiej dzielnicy Widzew (linia nocna 141). Poczciwe „ogórki” ulegały zużyciu.

Ta prosta konstrukcja bazująca na czechosłowackiej Skodzie 706 RTO wywodzi się z końca lat 50. ubiegłego wieku. Autobusy posiadały silnik z przodu, co wymusiło zabudowanie go specyficzną kopułą widoczną we wnętrzu pojazdu. Ostatnie „ogórki” wycofano z ruchu w latach 1982-1984. Wartę zmienił węgierski Ikarus serii 260.

W okresie 1983-1985 do zajezdni przy ulicy Lutomierskiej przyjechało aż 50 Ikarusów. Nikt wówczas nie przypuszczał, że po latach wozy te zyskają kultowe znaczenie i niejako wyprzedzą swoją epokę ponadprzeciętną trwałością – obliczone bowiem na kilkanaście lat żywotności nierzadko służyły w ruchu nawet po 20-25 lat!

Gdy autobus czerwony żółto-niebieskim się staje

Przemiany gospodarcze przełomu lat 80. i 90. przyniosły spore zawirowania w obsłudze lokalnej komunikacji autobusowej. Z wolna gasnące potoki pasażerskie zmierzające w strefy przemysłowe spotkały się z ograniczeniem liczby wykonywanych kursów, a nawet likwidacją niektórych linii.

Przełom nastał w połowie 1992 roku, kiedy powołano do życia spółkę Miejski Zakład Komunikacyjny, która przejęła infrastrukturę i tabor po MPK Łódź. Co ciekawe, przez krótki okres flotę MZK stanowiły wyłącznie niemłode już Ikarusy. Fakt ten jest godzien odnotowania, gdyż już w 1992 roku Pabianice były jedynym miastem, mającym w swojej flocie wyłącznie węgierskie wozy, których koniec wydawał się rychły.

MZK prędko podbiło się ku górze zakupując jeszcze w `92 dwa Jelcze PR110M i następne dwa rok później. Od tej pory rozpoczął się czas powolnej wymiany autobusów i rozwoju siatki połączeń, który trwał aż do 1997 roku, kiedy na stanie posiadano już aż 26 Jelczy 120M, będących wersją rozwojową starszej konstrukcji PR110M.

Pomimo sukcesywnej, corocznej wymiany floty po mieście wciąż krążyły kopcące, przerdzewiałe Ikarusy, przemalowywane w firmowe żółto-niebieskie barwy MZK, które od 1995 roku zastąpiły klasyczną, kremowo-czerwoną malaturę.

Jelcz z… windą!

Ewenement stanowił Jelcz 120M o numerze bocznym „356”. Był to autobus wyprodukowany w 1993 roku. Od pozostałych Jelczy rodzimego typu różnił się… windą zawieszoną na przednim pomoście! Urządzenie umożliwiało wjazd na pokład osobom na wózkach inwalidzkich. W skali kraju wyprodukowano tylko kilka takich pojazdów.

Specjalnie dla obsługi „inwalidzkim” Jelczem stworzono linię autobusową numer „8”, która w zasadzie łączyła całe miasto ze szpitalem i śródmieściem. Linia utraciła swoją zasadność w 2004 roku, kiedy autobus ją obsługujący uległ trwałemu odstawieniu, a ostatecznie kasacji. W 2011 roku w ślad starej „ósemki” wyjechała „czwórka”, na której każdorazowo kursuje autobus niskopodłogowy.

„Chude” lata przed rozkwitem

Nowe milenium zapoczątkowało słaby okres pabianickiej komunikacji autobusowej. W 2001 roku zakupiono jedynie mikrobus Daewoo Lublin, którym wożono pasażerów w okresie wakacyjnym na liniach peryferyjnych. Likwidowano kolejne kursy, a niedoinwestowany tabor ulegał częstym awariom.

2006 rok przyniósł pierwsze od lat zakupy – do floty MZK trafiły trzy małe Jelcze M081MB „Vero”, które były pierwszymi wozami z niskopodłogową wstawką w Pabianicach. W 2007 roku zakupiono z Wiednia pięć używanych MAN-ów NL202 z 1995 roku.

Był to fatalny czas obsługi linii miejskich – notoryczne awarie starych Jelczy wymusiły wzmożone kursowanie zdezelowanych Ikarusów. Zdarzało się, że dane kursy nie były realizowane, albo na obleganą linię „T” do C.H. „Ptak” wysyłano… Mikrobus Daewoo! Na domiar złego kilka tygodni po zakupie jeden z nowych-starych MAN-ów uległ rozbiciu w karambolu przy Starym Rynku, czego następstwem była kasacja autobusu.

Ikarusie, Żegnaj!

Ratunek przyszedł w 2008 roku, kiedy ostatecznie wycofano ostatniego liniowego Ikarusa, zakupiono osiem MAN-ów NL222 i dziewięć całkowicie nowych Solarisów Urbino 12, wysłano najmłodsze Jelcze (rocznik 1997) na naprawy wycofując jednocześnie wszystkie starsze egzemplarze, a także zabrano się za reorganizację siatki połączeń. Owocem tego była reforma komunikacji miejskiej jesienią 2011 roku. W międzyczasie do zajezdni przyjechało pięć nowych Solarisów i zmodernizowano zaplecze bazy MZK, a także wyremontowano holownik – technicznego Ikarusa.

W 2014 roku nabyto cztery używane MAN-y A21, zaś w 2016 wycofano z użytku ostatniego MAN-a NL202. Niedawno park taborowy zasiliły dwa klimatyzowane Solarisy 12 Low Entry.

Szczęśliwie komunikacja autobusowa w Pabianicach szczodrze się odrodziła i dzisiaj wydaje się, że nikt już nie pamięta loterii – przyjedzie czy się zepsuje? – w starym Ikarusie ociekającym smarem.

Michał Kłosowski
Tagi: ,

Jeden komentarz do “O Jelczach, Ikarusach, „chudych latach” i rozkwicie [ZDJĘCIA]

  1. W 1930 r. Magistrat rozpoczął rozmowy z Towarzystwem „Ursus” w celu uruchomienia komunikacji autobusowej w Pabianicach. Autobusy „Ursus” mogły wygodnie pomieścić 40 osób a Towarzystwo na podstawie koncesji miało oddać miastu 6% od cen biletów. Niestety nie sfinalizowano tego pomysłu. W tymże roku w Pabianicach było 7 autobusów: 2 firmowe (Polska Żarówka „Osram” i Pabianickie Zakłady Włókiennicze d. „R.Kindler”) oraz 5 prywatnych. I właśnie już w latach 20. firma Michalskiego zaczęła obsługiwać trasę Pabianice (Rynek Starego Miasta) – Łask. Oczywiście nie była to komunikacja typowo miejska, tym nie mnie autobusy przejeżdżały wtedy główną ulicą miasta i można było skorzystać z ich usług na odcinku Rynek – stacja kolejowa – Park Wolności. Autobusy odjeżdżały nieregularnie, po zebraniu się pewnej liczby chętnych. Na ulicach miasta nie było przystanków, dlatego też autobusy zatrzymywały się na skrzyżowaniach przecznic z ul. Zamkową i Łaską, gdzie gromadzili się pasażerowie. Przez Pabianice przebiegały linie komunikacji autobusowej Łódź – Łask, Łódź – Kalisz, Łódź – Częstochowa czy Łódź – Wieluń. Jako ciekawostkę mogę dodać, iż funkcjonowały „dorożki samochodowe”, w 1928 r. były 3 a w 1932 r. było już 15. Pierwszy kilometr kosztował 1 zł a następne 80 groszy. Tradycyjna dorożka konna kosztowała 4 złote za godzinę jazdy w dzień, kurs z Magistratu na dworzec kolejowy lub do Skrętu Łódzkiego kosztował 2 złote (w nocy 3 złote).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *