16 grudnia (piątek) o godz. 18.30 w MBP (ul. św. Jana 10) członkowie Pabianickiego Klubu Sportów Wodnych opowiedzą o bałtyckim rejsie, jaki odbyli w dniach 27 sierpnia – 10 września tego roku.
Załoga w składzie: kpt. Krzysztof Grzegorek, I oficer – Bogdan Ostrowski, II oficer – Dorota Becht, III oficer – Jacek Danka; Andrzej Oborski, Sylwiusz Stelmach, Majka Forc, Aleksandra Ruta, Bartosz Kisiel, Piotr Liczbiński i Seweryn Morawiec, wypłynęła na jachcie Tornado (długość kadłuba 16,7 metra; powierzchnia żagli 122 m2). Rejs zajął łącznie 336 godzin, z czego 135 to czysta żegluga. Trasa: Kołobrzeg, wyspa Christianso, Visby, Sztokholm, Mariehamn na Wyspach Alandzkich, Ventspils, Hel, Górki Zachodnie.
Dorota Becht, jedna z uczestniczek, tak wspomina wyprawę:
Morską przygodę rozpoczęliśmy jeszcze w okresie letnim, ale w każdym worku żeglarskim nie mogło zabraknąć grubych skarpet, zimowej czapki i rękawic, wełnianych swetrów. To nie był rejs z plażowaniem i wylegiwaniem się na dziobie – Bałtyk jest o wiele bardziej wymagający. Nasza wyprawa nawiązywała do tradycyjnego sposobu żeglowania, staraliśmy się trzymać stare zasady: podziały na wachty, praca w noc i dzień, kambuzy, podział obowiązków przy pracach pokładowych. Po tych 14 dniach i powrocie do domu zaczęliśmy doceniać, wydawałoby się, te podstawowe rzeczy, jak np. stabilna podłoga w domu, nieprzeciekający dach, nieograniczony czas kąpieli, bieżąca woda w kranie, wygodny fotel.
Przybiliśmy do wielu kei, a każdy port posiadał swój urok: wyspa Christianso to zamknięta atmosfera XVII-wiecznego miasteczka, w którym żyje aktualnie tylko 100 osób; Visby przywitało nas swoją średniowieczną tradycją, gdzie między ruinami starej architektury z XII wieku tli się urokliwe, współczesne życie; Sztokholm, jak na stolicę Szwecji oraz siedzibę jej królewskiej mości, urzekł nas swoją dynamiką, zabytkami, atrakcjami wielkiego miasta. Z kolei na Wyspach Alandzkich zachłysnęliśmy się pięknem natury i przyrody. W drodze powrotnej zahaczyliśmy o Ventspils – łotewskie miasteczko, a także o polski Hel. Wyprawę zakończyliśmy w Górkach Zachodnich.
Opowiemy o tym, jakie przygody przeżyliśmy, dlaczego Sztokholm nie chciał, żebyśmy go opuszczali, a na Wyspach Alandzkich przywitała nas służba celna. Dowiecie się również, jak się śpi, je, żyje na pokładzie jachtu.