Plusk wody zastąpił odgłos hulającego wiatru, a ostatnim pływakiem jest kacza rodzina.
Pabianickie Towarzystwo Cyklistów jest jednym z pierwszych klubów sportowych w Polsce – istniał już w 1906 roku. Pośród rozmaitych sekcji znajdują się m.in. piłka nożna, brydż, zapasy czy podnoszenie ciężarów. Znaczenie klubu jest mocno lokalne – nie osiąga on już większych sukcesów sportowych. Najwyższym osiągnięciem było trafienie do II ligi piłki nożnej w… 1948 roku!
Wchodząc na teren PTC od ulicy Sempołowskiej od razu w oczy rzuca się wielka brama oraz stary, niemal zabytkowy drewniany kiosk, służący niegdyś za kasę biletową. Kompleks, jak na porządny obiekt sportowy przystało, składa się z pełnowymiarowego boiska do piłki nożnej, kilku boisk treningowych, wyasfaltowanego placu, autodromu, budynku socjalnego, sali sportowej oraz… basenu.
Okazały teren jest niestety mocno zaniedbany, niedoinwestowany, a główne boisko bywało zarośnięte trawą – jest to efektem skromnych dotacji włodarzy miejskich na funkcjonowanie klubu, który jednak pomimo wszelkich przeciwności stara się rozwijać – kilka lat temu zainstalowano panele słoneczne pomocne przy redukcji zużycia energii elektrycznej.
Basen bez wody
„Basen bez wody jest już w tym roku faktem” – mówił w czerwcu 2004 roku Krzysztof Ochnicki, prezes PTC. I nigdy później nie został uruchomiony.
Niecka pokryta jest niebieską farbą. Przy północnym krańcu basenu znajduje się rząd słupków ułatwiających skakanie do wody, a także uchwyty mocowania pasów pływackich. Nad basenem wiszą stare latarnie, które oświetlały pływaków po zmroku. Po bokach wciąż tkwią rdzewiejące drabinki i resztki chwytaków na kapoki ratunkowe. Gdzieś w dole wciąż pływa styropianowe koło ratunkowe…
Wewnątrz zalega mnóstwo wody – zbiór deszczówki z kilku minionych lat i coraz gęstsza roślinność „wzbogacona” śmieciami. Co ciekawe dno basenu stanowi typowa pochylnia – południowa część jest względnie płytka, im bardziej jednak na północ, tym głębiej. Na płytkim końcu znajdują się dysze wodne, po bokach kanały przelewowe, a w najgłębszym punkcie spust wodny.
Okruchy przeszłości
Całość sprawia ponure wrażenie – w miejscu, gdzie niegdyś niosły się odgłosy radości, obecnie panuje głęboka cisza, od czasu do czasu rozdarta przez dźwięk rozbijanej butelki po piwie. Niegdysiejszy plusk wody zagłusza wiatr hulający po pustej przestrzeni. W basenie wciąż ktoś pływa – kacza rodzina.
Opłata za wstęp na obiekt wynosiła 5 złotych. Ostatni raz pływano tutaj latem 2003 roku. W planach był kapitalny remont i przywrócenie dawnej świetności, jest to jednak nierealne – zwłaszcza, że w Pabianicach funkcjonuje już całoroczna pływalnia kryta MOSiR, letnie kąpielisko na sztucznym zalewie, a także basen prywatny w hotelu.
Stara tablica z regulaminem jest nielicznym świadectwem przeszłości i wspomnieniem po tym, co kiedyś dawało radość, a dziś budzi już tylko żal.
Wielka szkoda, że Miasto pozwoliło rozsypać się tak fajnemu miejscu. Przychodzilam tu kiedyś często, woda, słońce, szum drzew. Bardzo żałuję.
szkoda szkoda wielka szkoda :(((
zgadzam się z Paniami wyżej.
Pamiętam jeszcze czasy, kiedy to miejsce było letnim “sercem miasta”. Mnóstwo pluskających się dzieciaków, kanapki zabierane z domu, całe dnie się siedziało…
Przykre, ale trzeba się zgodzić – na reanimację PTC raczej szans nie ma :( :( :(