Przyszły marszałek Polski jako towarzysz Ziuk obradował w działaczami rewolucyjnymi w Lesie Karolewskim, a nocował w domu przy dzisiejszej ulicy Powstańców Warszawy.
“Mało kto chyba dziś wie o tem, że w Pabjanicach w latach 1898-1905 kilkakrotnie przebywał Marszałek Piłsudski, który jako działacz w pracy rewolucyjno-patriotycznej brał udział w zebraniach pabianickich działaczy rewolucyjnych, na których wygłaszał wielkie i porywające przemowy, nawołujące do walki z caratem i jego sługami o wolną i niepodległą Polskę” czytamy w krókim tekście, jaki został opublikowany w łódzkim dzienniku “Echo” 22 marca 1936r. Tytuł i podtytuł publikacji brzmią: “Gdy Marszałek Piłsudski przemawiał w Pabjanicach. Dawni rewolucyjni patrioci w nędzy”.
Dziennikarz opisuje: “Największe zebranie konspiracyjne miało miejsce w roku 1898 i odbyło się w Lesie Karolewskim pod Pabjanicami, gdzie wobec 600 uczestników zebrania Marszałek Piłsudski, po raz pierwszy przebywający w Pabjanicach jako towarzysz Ziuk, wygłosił mowę rewolucyjno-patriotyczną.
Po tem zebraniu Marszałek Piłsudski nocował w Pabjanicach w mieszkaniu ówczesnego działacza robotniczego Nowaka Józefa w domu przy ul. Nowy Świat 7 (dziś Powstańców Warszawy), z którym spał na jednym łóżku i skąd następnego dnia odprowadzony został w asyście pabianickich współtowarzyszy idei do lasów tuszyńskich”.

Zdjęcie główne przestawia aktualny widok wskazanego w tekście adresu. Nie wiadomo, czy widzimy odnowiony budynek, gdzie mieszkał Józef Nowak, czy też na terenie nieruchomości znajdowały się inne domy. Możliwe też, że po wojnie zmieniła się numeracja posesji).
O terrorystyczno-rewolucyjnej przeszłości Józefa Piłsudskiego pisaliśmy TUTAJ.
Maleńkie, robotnicze izby
Sprawa spania w jednym łóżku dwóch niepowiązanych rodzinnie mężczyzn może brzmieć z dzisiejszej perspektywy dość dwuznacznie. Przypomnieć jednak należy, że w przedwojennej Polsce noclegi w pojedynkę z racji ogromnej nędzy i niewielkiego metrażu były rzadkościa. Przypomnijmy cytat z naszego artykułu o ks. Leopoldzie Petrzyku, inicjatorze budowy domów robotniczych w naszym mieście. Proboszcz parafii NMP doskonale znał warunki życia pabianickich robotników, bo ich odwiedzał. W 1927 roku w “Gazecie Pabianickiej” napisał: “Bezmiar nędzy był taki, że chwilami zdawało się to wprost niewiarygodne. Jakieś nory rozpadające się ze starości, ziejące zgnilizną (…) ściany, po których najdosłowniej woda ściekała, dzieci z powykręcanymi nóżkami, z bladymi suchotniczymi twarzyczkami, w jednej izbie maleńkiej ze trzy, a nawet cztery rodziny, których członkowie nie wszyscy mogli spać leżąc w nocy z powodu ciasnoty miejsca”.
TUTAJ cały tekst o księdzu wrażliwym na ludzką niedolę.