Rodzina poskarżyła się na kancelarię cmentarza rzymskokatolickiego w Pabianicach. Kuria twierdzi, że usługę wykonano i nie uznaje ich argumentów.
Pabianiczanie żegnali zmarłą nestorkę rodu. Miała spocząć na mężu, którego 36 lat temu pochowano z tzw. pogłębieniem grobu. Ten pochówek miał odbyć się podobnie – za pogłębienie zapłacono 700 zł i kolejne 300 za przekopanie szczątków. Ze względu na mokry teren nie udało się tego zrobić: „(…) Pracownik cmentarza wyjaśnił, że nie będzie kopał dalej, gdyż wykopał niewiele niżej niż na jeden szpadel i pojawiła się woda. Bał się, że z grobu obok wypłynie trumna” – zrelacjonowali w piśmie do Kurii Archidiecezji Łódzkiej.
Rodzina otrzymała z powrotem 700 zł, ale kierownictwo cmentarza opłatę za przekopanie szczątków już pobrało. – Nie rozumiem, dlaczego? Przecież sami przyznali, że nie było pogłębienia, to jak mogli dokopać się do szczątków? To się wyklucza – mówi nam Czytelniczka.
W skardze czytamy, że kierowniczka odmówiła zwrotu 300 zł, jednak Kuria nie stanęła po stronie pogrążonych w żałobie: „Pracownik szczątki przekopał tylko w nogach, a spód grobu zasypał ziemią, aby możliwe było dokonanie pochowu trumny. Czynność pobrania szczątek została wykonana i dlatego opłata została pobrana” – napisał kierownik ds. administracyjnych Jerzy Marcinkiewicz (z błędem ortograficznym – prawidłowa odmiana w dop. to „szczątków”).
– Czujemy się oszukani. Ostatnio mieliśmy w rodzinie pochówki na cmentarzu komunalnym i nie było żadnych problemów. Mogliśmy np. przesunąć sami płytę, a tu odgórnie naliczono nam kilkaset złotych za tę „usługę” – dodaje pabianiczanka.
Brak pogłębienia „zablokował” im także możliwość pochówku w tym miejscu przez najbliższe 20 lat – przepisy mówią, że właśnie taki czas musi upłynąć w przypadku, jeśli grób nie jest przeznaczony do składania dwóch lub więcej trumien lub urn.
„Rozumie Pani rozczarowanie nie możliwością pochowania trumny krewnej w pogłębieniu, ale wynikało to z okoliczności niezależnych od cmentarza i zapewniam, że pracownicy kancelarii wykonali prawidłowo swoje czynności” – kończy kurialny urzędnik (pisownia oryginalna).
(Fot. cmentarz katolicki – zdjęcie ilustracyjne)
a to pazery jedne!!
Nic dziwnego, przecież to standard. Najlepiej wydoić człowieka, który i tak nie ma wyjścia. Tylko pieniądze się liczą, nie odpuszczą nawet trzystu złotych!
a wiesz co jest najlepsze w tej sytuacji? że żaden z kleru nawet raz łopata nie zamachał, palcem nawet nie kiwnął przy tym pogrzebie. Ale hajs pilnują :P
cieszcie sie ludzie, ze wam chociaz te 700 oddali :)))) a tak serio to nigdy nie było tam normalnie, nie musialo byc slowa kuria w tytule i tak wiadomo o ktory cmentarz chodzi
to prawda, pobierają za wszystko. A jak czegoś odmówisz, to wynajdą inne opłaty – byle tylko wyjść od nich z pustym portfelem !