Warto się rozglądać – nierzadko mijamy wspaniałe relikty minionych lat. Relikty, które z pewnością rychło znikną na dobre z naszego otoczenia.
Dziś każdego dnia transportujemy setki ton. W celach relokacji przedmiotów korzystamy z samochodów dostawczych, ciężarówek, a nawet kolei. Dawniej jednak, gdy środki te nie były jeszcze szeroko rozwinięte, a w centrum miasta panowały dorożki, nie było to wcale tak oczywiste.
Węgiel wieziony tramwajem!
17 stycznia 1901 roku o godzinie 14.25 Pabianice zyskały nowy środek transportu. Był to inauguracyjny pociąg Łódzkiej Wąskotorowej Elektrycznej Kolei Dojazdowej, którym przyjechali lokalni oficjele. Do obsługi trasy zakupiono kilka wozów Herbrand GE-58, które nazwano potocznie „berlinkami”. Pojazdy miały dwie klasy – drugą i trzecią – a przejazd kosztował odpowiednio 17 lub 35 kopiejek.
Do 1924 roku rozbudowano linię wydłużając ją aż do dworca kolejowego. Trasa była jednotorowa z mijanką zlokalizowaną pomiędzy dzisiejszymi ulicami Narutowicza, a Waryńskiego. Wymieniono też tabor – po mieście kursowały w przewadze wagony U-104.
W tym okresie pojawiają się pierwsze wzmianki o bocznicach, które odbijały od pabianickiej linii tramwajowej. Były to tory pociągnięte w miejsca, gdzie istniało zapotrzebowanie na transport towarów w wąskotorowych wagonach towarowych ciągniętych przez tramwaj. Przewożono w ten sposób nie tylko materiały budowlane, piasek i węgiel, ale także sól, a nawet szyny.
Pierwsze tramwaje do Łodzi wyjechały z Pabianic
Na trasie linii pabianickiej istniały trzy bocznice. Pierwsza wiodła do toru wyścigów konnych pod Rudą Pabianicką. Druga prowadziła do dworca kolejowego, odbiegała pomiędzy ulicami Szarych Szeregów a Wiejską w stronę torów kolejowych przecinając ulicę Łaską.
Tor tramwajowy liczył przeszło 200 metrów długości i kończył się w miejscu styku z linią kolei normalnotorowej, gdzie zlokalizowano stację przeładunkową i rampę. Na końcu bocznicy tor rozgałęział się na trzy ślepe żeberka, od których odbiegały dwa tory – odstawiano na nie ładowne lub wyładowane już wagony.
Co ciekawe tą drogą dostarczono do Łodzi w latach 50. pierwsze fabrycznie nowe wagony tramwajowe nowej generacji – 2N – które zestawiono z wagonów kolejowych na pabianicką bocznicę.
Torowisko w ulicy… Piłsudskiego
Trzecia bocznica tramwajowa obsługiwała fabrykę Krusche i Ender. Odgałęziała się od zachodniej strony ulicy Zamkowej, niemal idealnie na wprost dzisiejszej ulicy Okulickiego. Tor biegł po wschodniej części ul. Strażackiej i wślizgiwał się dwoma lekkimi łukami pomiędzy zabudowę fabryczną, kończąc bieg u podnóża ciepłowni pod ulicą Grobelną.
Ostatnia bocznica wykręcała z Zamkowej w ulicę… Piłsudskiego. Tor biegł wschodnią stroną ulicy w linii prostej, kończąc się dopiero po styku z ulicą Partyzancką. Można przypuszczać, że bocznica ta obsługiwała zarówno zakłady włókiennicze, farmaceutyczne, jak i fabrykę papieru.
Niestety nie są znane dalsze losy bocznic tramwajowych w Pabianicach. Nie wiadomo, kiedy zaprzestano ich użytkowania ani kiedy je zlikwidowano. Na jednym ze szkiców tor do dworca kolejowego ukazany jest na tle pętli przy ulicy Wiejskiej, co pozwala zakładać, że istniał jeszcze po 1968 roku, gdy oddano ją do użytku.
Tramwaje towarowe nie zachowały się również na żadnej znanej archiwalnej pocztówce. Jedynym świadectwem przeszłości są tramwajowe wagony towarowe, które można oglądać w Zajezdni Muzealnej Brus.