Na razie musimy polegać na swoich jednośladach.
Urząd Marszałkowski na początku roku zapowiadał, że rower publiczny w Pabianicach może zostać uruchomiony już w wakacje, jednak nawet jesień nie wchodzi w grę jako czas na pierwszą jazdę publicyklem.
Jeszcze niedawno jesień wydawała się realnym terminem, o czym napisaliśmy na początku czerwca przy okazji rozstrzygnięcia przetargu na wykonawcę dostawy i kompleksowej obsługi wojewódzkiego roweru publicznego.
Konkurs wygrała firma NB Serwis z Warszawy z ofertą opiewającą na kwotę blisko 24 mln zł, ale przegrana firma EGIS BIKE Polska złożyła odwołanie. Urząd Marszałkowski nie był w stanie odpowiedzieć nam na pytanie, kiedy pojedziemy rowerem publicznym po Pabianicach.
Wstępne plany mówiły, że rower pabianicki zostanie uruchomiony jeszcze w tym roku. W zaistniałej sytuacji nie jest to takie pewne. Na dostawę oraz start systemu wypożyczalni wykonawca ma maksymalnie 5 miesięcy.
W ramach projektu „Rowerowe Łódzkie” ma powstać system wypożyczali roweru publicznego, obejmujący 15 parkingów rowerowych, 125 stacji rowerowych oraz 1002 rowery. W Pabianicach będzie 14 stacji na 122 rowery.
Wymieniona kwota 24 mln zł oznacza, że koszty przedstawione przez oferentów przewyższają wartość projektu, czyli ok. 17,2 mln; unijne dofinansowanie wynosi ok. 11,9 mln, a wkład własny ok. 5,3 mln. Przed przetargiem obliczono, że pabianicki odcinek projektu warty jest 1 mln 435 tys. zł, a więc dofinansowanie byłoby na poziomie 85 proc., czyli na wkład własny potrzeba 215 tys. zł.
Wobec nadal nierozstrzygniętego postępowania przetargowego, nie wiadomo, skąd wziąć brakujące minimum 6,8 miliona zł.
Niedawno okazało się, że na przebudowę linii tramwajowej 41 potrzebne jest dodatkowo min. ok. 30 milionów zł. Te pieniądze muszą zorganizować samorządy Pabianic i Ksawerowa. Kilkakrotne zaciągnięcie obligacji zadłużyło nasze miasto na ponad 90 milionów zł.
rower publiczny to fajna rzecz, ale nie najwazniejsza i jak Mackiewicz sie zadluzy na dodatkowe prawie 7 mln, zeby tylko był rower to bedzie znaczyć, ze nie jest prezydentem dla dobra miasta, ale tylko dla dobra swojego wyniku w wyborach. jak sie już zadluzać to na te najwazniejsze projekty. kasy gdzie indziej nie ma, więc wyczuwam kolejną emisję obligacji – a to będzie skrajnie nieodpowiedzialny ruch Mackiewicza, mam już dosyć tego pustego lansera!!!!
Nie rozpedzaj się. To marszałek źle oszacował a poza tym co za wina prezydenta że będzie później, bo firma się odwołała!!
nie wiem, czy przeczytales moj komentarz, bo ja nie mówiłem o winie prezydenta w szacowaniu, ale o tym, co moze zrobić w sytuacji, kiedy brakuje 7 mln na projekt rowerowy, bo obawiam się, ze bedzie kolejna emisja obligacji albo cudownie znajdą sie pieniadzę, ktorych nie ma na naprawde wazne sprawy, np. remonty drog. to już bedzie niegospodarność, bo rower publiczny to przydatny, ale jednak bajer i nie warto sie da takiego projektu przestawiac w poprzek, zeby tylko zrealizowac
To ile brakuje w końcu? 215 tysięcy czy 6,8 miliona? Jak może nam brakować 6,8 miliona, skoro nasza część jest warta 1,435 mln??
Sugeruję jeszcze raz przeanalizować dokumenty przetargowe a nie siać panikę wśród czytelników.
Wyraźnie jest napisane, że 6,8 brakuje do całego projektu. Napisane jest też o poprzednich planach, które zweryfikowała rzeczywistość, Oczywiste jest, że dopłacimy proporcjonalnie za nasz odcinek. Rower publiczny będzie zatem kosztował więcej niż poprzednio zakładano. Czy tylko powiększony będzie musiał być nasz wkład własny? Pytanie brzmi, skąd uzupełnienie na unijną część – także dotycząca pabianickiej części?
Jakby redakcja zadała sobie trud i dotarła do dokumentacji z otwarcia przetargu (dostępnej na bipie urzędu marszałkowskiego) to doczytałaby jakie były oferty, a jaką kwotę zamawiający przeznaczył na reaizację zadania i nie siałaby paniki.
Faktycznie, było tak jasno i przejrzyście napisane o 6,8 miliona, że już pierwszy komentator biadolił skąd prezydent weźmie tyle kasy ?
Nie jest sianiem paniki podawanie faktów. Punktem odniesienia jest dla nas podawana mediom kwota 17,2 mln zł ( obejmująca wyszczególnienie na cześć pabianicką, o tym.in. tu: https://pabianice.tv/sukces-pabianic-tramwaj-uratowany-bedzie-rower-publiczny/). Podniesienie oferty przez zamawiającego, czyli Urząd Marszałkowski składa się na używane przez nas pojecie drożej – w stosunku do wiedzy, jaką posiadała opinia publiczna, czyli 17, 2 mln zł. Projekt “Rowerowe Łódzkie” będzie zatem sporo droższy niż pierwotnie zakładano. Komplikacje w procedurze (odwołanie) może spowodować, że roweru nie zobaczymy nawet tej jesieni. A już jesień była poślizgiem wobec entuzjastycznych zapowiedzi, że rowerem publicznym pojedziemy już w wakacje.
Poraża nonszalancja wobec finansów publicznych bijąca z ostatniego zdania. Szkoda też, że autor anonimowego wpisu nie zainteresował się , skąd prezydent weźmie dodatkowo prawie 30 milionów zł na modernizację linii 41. Zaraz pewnie przeczytamy, ze Ksawerów musi się dorzucić, a my panikujemy. Od razu chcemy uzmysłowić, ze Ksawerów to po pierwsze mniej kilometrów linii, po drugie o niebo mniejszy zakres remontu.
a ty glupi czy udajesz? przecież jak brakuje na caly projekt, to i w pabianicach roweru nie bedzie. przeciez nie rostrzygna tylko na pabianicki odcinek, zamowienie dotyczy calosci
Mamy to !!! :)
Kolejna bajeczka Mackiewicza oddala się podobnie jak tramwaj i inne tematy :)