Zdecydowana większość startujących do Sejmu i Senatu nie miała najmniejszych problemów z odpowiedzią na pytanie, gdzie i kiedy zdali egzamin dojrzałości.
Do maturalno-wyborczego tematu zmotywował nas radny miejski PiS Piotr Różycki, który po publikacji “Sejmik nie miał danych, Sejm nie ma, PGE nie zdradzi tajemnicy o wykształceniu” zaczął bronić tajemnicy wykształcenia swojego partyjnego przełożonego posła Krzysztofa Ciebiady. Różycki zarzucił, że uwzięliśmy się na Ciebiadę, a nie zadajemy takiego samego pytania innym. Postanowiliśmy zatem sprawdzić, jak poradzą sobie z zadaniem. Kontaktowaliśmy się z nimi telefonicznie, przez Facebooka czy mailowo. Najpóźniej, bo po kilku minutach reagowali ci, którym wysłaliśmy zapytanie pocztą elektroniczną. Nie pisali – dzwonili. Mało tego – prócz odpowiedzi na pytanie gdzie i kiedy, rozwijali się ujawniając po latach szczegóły.
Tak postąpił m.in. Krzysztof Rąkowski (kandydat do Sejmu Koalicji Obywatelskiej), który do egzaminu dojrzałości przystąpił w Zespole Szkół Ogólnokształcących w Łasku-Kolumnie. A było to w roku 2001. Rąkowski prócz przedmiotów obowiązkowych zdawał geografię, zaś język wybrał angielski. Ubolewał, że nie pamięta tematu z egzaminu pisemnego z języka polskiego, ale za to zaserwował trzy tematy z ustnego: Cechy dramatu naturalistycznego, Przesłanie “Dżumy” Alberta Camusa i Mikołaj Sęp Sarzyński jako mistrz barokowego konceptu.
Z wyzwaniem poradził sobie śpiewająco urodzony w naszym mieście Andrzej Owczarek (Koalicja Obywatelska). Nie dość, że z miejsca odparł, że maturę zdał w 1968 roku w I LO w Pabianicach, to jeszcze opowiedział o egzaminie z geografii i przygotowaniu do matury z angielskiego przez kultowego profesora Jana Rospęka.
Maciej Łuczak (PiS, Senat) do matury przystąpił w roku 1986 po ukończeniu Technikum Mechanizacji Rolnictwa na Widzewie, zaś walcząca o miejsce w Sejmie Elżbieta Ratyńska z Prawa i Sprawiedliwości egzamin dojrzałości pisała w 1989 roku. Miejsce: II LO w Pabianicach. Wybrała język niemiecki, a jako przedmiot dodatkowy – historię. Rozprawkę pisała na temat twórczości Stefana Żeromskiego.
A tak o swojej maturze opowiedział startujący do Sejmu Michał Pietrzak (Lewica):
– Egzamin dojrzałości pisałem w 2003 roku w „Mechaniku”, czyli Zespole Szkół nr 1. To było dla nas ciężkie, bo po 4 latach uczęszczania do technikum budowlanego w starej Budowlance, przeniesiono nas i połączono z uczniami ZS 1. Nowi nauczyciele, teren, obyczaje i to w ostatnim roku. Maturę zdawałem z języka polskiego, matematyki i języka angielskiego. Pamiętam ogromny stres na pisemnym egzaminie z matematyki. Siedziałem w pierwszej ławce i czułem na sobie wlepiony wzrok członka komisji, który był obcym mi nauczycielem. To mnie paraliżowało.
Na liście Lewicy do Sejmu jest też wiceprezydent Marek Gryglewski. Opowiedział nam, że najpierw skończył szkołę zasadniczą budowlaną, a potem poszedł do wojska – na dwa lata. Po wojsku zapisał się do zaocznego liceum i dopiero jako dwudziestoparolatek zdał maturę. – O ile dobrze pamiętam, na języku polskim pisałem o Konradzie Wallenrodzie – ujawnił.
Jako jeden z przedmiotów Gryglewski wybrał geografię, bo znakomicie umiał posługiwać się mapami, globusami, atlasami. Zdał na 5.
Swoją opowieścią absolutnie zaskoczył nas kandydat do Senatu Krzysztof Habura (Koalicja Obywatelska), absolwent II Liceum Ogólnokształcącego:
– Maturę zdawałem w 1975 roku. Egzaminy pisałem w Szkole Podstawowej nr 15. Na języku polskim siedziałem w komfortowym miejscu – w rzędzie przy oknie, w trzeciej ławce od końca. To był stolik numer 11. Kiedy losowałem karteczkę z numerem stolika na egzamin z matematyki, zauważyłem, że mazak “przebija” i pod jedną z nich podejrzałem numer 11, ale… okazało się, że to 14 i wylądowałem w pierwszej ławce w drugim rzędzie. Nie stanowiło to jednak przeszkody – z matematyki byłem mocny, zdałem na 5.
Niestety, mimo usilnych starań dotąd nie mamy odpowiedzi od Krzysztofa Ciebiady z PiS. Nasze pytanie, z którym – jak widać wyżej – nie mają problemu inni, są odbierane jako atak.
W jaki sposób od roku go “atakujemy”? Pytaliśmy przez telefon, słaliśmy maile, prosiliśmy przez FB, prowadziliśmy korespondencję z sejmikiem, Sejmem RP, napisaliśmy wniosek o informację do pracodawcy, czyli PGE. Wprawdzie sąd uznał naszą skargę na bezczynność PGE za zasadną i zobowiązał spółkę do odpowiedzi, ale brzmiała ona, że… od PGE się tego nie dowiemy.
Nadzieja jednak umiera ostatnia. Wciąż liczymy na to, że poseł Krzysztof Ciebiada zdecyduje się odpowiedzieć na proste pytanie.
*****
Dbamy o jakość debaty publicznej. Jesteśmy przeciwko brudnej kampanii wyborczej.
Drodzy Czytelnicy, na lokalnym gruncie trwa kampania parlamentarna. Pod tematami mogącymi spowodować wzajemne, anonimowe obrzucanie się błotem będą wyłączone komentarze. Do dyskusji zapraszamy na nasz profil FB TUTAJ POST). Jednak osoby posługujące się fikcyjnymi kontami muszą liczyć się z tym, że ich komentarze zostaną usunięte.