Warto się rozglądać – nierzadko mijamy wspaniałe relikty minionych lat. Relikty, które z pewnością rychło znikną na dobre z naszego otoczenia.
Tajemnicze, lejkowate urządzenia mijamy codziennie. Są przytwierdzone między innymi do słupów oświetleniowych. Zlokalizowano je w różnych zakątkach miasta. Do czego służą?
Kwaśne deszcze
Kwaśnym deszczem określamy opad cechujący się pH mniejszym niż 5,6. Skład takich opadów tworzą dwutlenek węgla, dwutlenek siarki i tlenki azotu. W kontakcie z wodą, która jest naturalnym składnikiem opadów, zachodzi reakcja, na skutek której wytworzony zostaje słaby kwas o destrukcyjnych właściwościach. Są nimi przede wszystkim szkody środowiskowe i gospodarcze, jak chociażby postępujący efekt korozji materiałów budowlanych.
Naturalnym źródłem powstawania gazów tworzących kwaśne deszcze są wybuchy wulkaniczne oraz, wywołane czynnikiem ludzkim, spaliny wynikłe ze spalania ropy, węgla czy powstałe jako skutek uboczny procesów technologicznych w fabrykach.
Ze słoika do laboratorium
Do badania obecności kwaśnych deszczy na danym obszarze służyły specjalne mierniki. Urządzenia te instalowano w różnych punktach miasta – przy głównych ulicach, na uboczu dużych osiedli, ale także na przedmieściach. Mierniki montowano najczęściej do słupów podtrzymujących oprawę latarni. Zdarzały się także urządzenia wsparte na własnym wysięgniku – takie zlokalizowane są na przykład przy ulicy Tkackiej czy Targowej.
Urządzenia przybierają formę odwróconego lejka (z blachy ocynkowanej), wspartego trzema prętami. Czasami nad otworem wlotowym znajdowała się stalowa siatka, która zapewne „łapała” okoliczne krople, które następnie skapywały do wnętrza miernika, gdzie instalowano duży słój podobny do weka. Zebrana w ten sposób woda deszczowa podlegała badaniom laboratoryjnym, co pozwalało ocenić ich szkodliwość na danym obszarze. Urządzenia te w rejonie Pabianic eksploatowano aż do 2016 roku, kiedy ostatecznie zaprzestano ich użytkowania.
Automatyczna stacja pomiarowa
Niezależnie od manualnych mierników, w 2003 roku na terenie Pabianic uruchomiono automatyczną stację pomiarową, która mieści się w kontenerze na terenie Pabianickich Zakładów Farmaceutycznych „POLFA”. Maszyneria jest częścią sieci pomiarowych Państwowego Monitoringu Środowiska. Urządzenie to z godzinną częstotliwością bada obecność różnych gazów w powietrzu. Są to między innymi: dwutlenek siarki, dwutlenek azotu, ozon, a także pyły zawieszone PM10, które nasilają się szczególnie w porze zimowej, gdy miasto ogarnia smog z powodu masowego wypalania węgla niskiej jakości i śmieci w paleniskach domowych.
Stan jakości powietrza w Pabianicach jest uwarunkowany od pory roku i działalności człowieka. Nie bylibyśmy jednak jego w pełni świadomi, gdyby nie liczne urządzenia, które utwierdzają nas w tym, że o otoczenie należy dbać, gdyż jego niska wartość środowiskowa odbija się negatywnie na nas wszystkich.
Powyższy temat spędzał mi sen z powiek przez dłuższy czas. Tekst nie powstałby, gdyby nie pomoc PSSE w Pabianicach, Wydziału Ochrony Środowiska UM, Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Łodzi oraz Andrzeja Różańskiego (inżyniera miasta) i Katarzyny Klemby, uczonej w zakresie chemii i ochrony środowiska. Wszystkim składam serdeczne podziękowania!