FAKTY

Oby znów nie oberwała się chmura… [REPORTAŻ]

Woń stęchlizny miesza się ze smrodem grzyba, a straty liczone są w dziesiątkach tysięcy złotych.

To było niczym klęska żywiołowa. Oberwanie chmury sparaliżowało miasto. W ubiegłą niedzielę w ciągu półtorej godziny spadło u nas ok. 90 mm słupa wody – prawie dwumiesięczna norma z miesiąca deszczowego (ok. 100 mm). Przepełnione rzeki Dobrzynka i Pabianka wystąpiły z brzegów. Odnotowano zniszczenia w szkołach, przedszkolach, parkach czy zasobach mieszkaniowych ZGM.

Wiele ulic było nieprzejezdnych, m.in. Zamkowa, Moniuszki, Orla, „Grota” Roweckiego, Dąbrowskiego, nie wspominając o bocznych uliczkach, gdzie deszcz płynął niczym wartka rzeka. Woda wdzierała się do piwnic domów i bloków, strażacy nawet nie mieli gdzie jej wypompowywać. Pabianice były rekordzistą podtopień w Łódzkiem.

Jedną z najbardziej poszkodowanych ulic jest Bardowskiego. W tym rejonie podtopionych zostało ok. 70 segmentów, gdzie garaże i piwnice zbudowane są poniżej poziomu gruntu. Woda zalała pomieszczenia niemal po sam sufit…

Bez ciepłej wody

Fetor piwnicznej wilgoci czuć z daleka. Wciąż trwa sprzątanie i porządkowanie, miejskie kontenery co rusz się zapełniają. Garaże są pootwierane, ale mimo ciepła i upływu kilku dni, suszenie ścian idzie jak po grudzie. Szybko pojawił się grzyb.

Oprócz całkowicie zalanych samochodów, deszczówka zniszczyła dziesiątki sprzętów. Nie każdy jest ubezpieczony, a wymiana gazowego pieca w 90% nieruchomości jest nieunikniona. Niesprawny piec to brak ciepłej wody – „powodzianie” z Bardowskiego kąpią się u rodziny czy znajomych.

– Straty, razem z piecem, szacuję na tę chwilę na około 30 tysięcy złotych. Poziom wody sięgał blisko półtora metra. Do wyrzucenia mam między innymi wszystkie elektronarzędzia – mówi pan Michał.

– Wiele z nas na dole urządziło pralnię, więc to też już się tylko na złom nadaje. Ponadto w piwnicy trzymamy wózki, rowery, a choćby i ubrania zimowe – kozaki, buty, kurtki, swetry itp. Wszystko pogniło i idzie do kosza – wylicza sąsiadka Aleksandra.

Fekalia w piwnicy

Na tym odcinku Bardowskiego jest tylko kanalizacja ogólnospławna, czyli w jednej rurze płyną nieczystości sanitarne i deszczówka. Zawartość wybiła w domach tuż obok pieców – w swoich piwnicach pabianiczanie znaleźli fekalia, bo nie wszyscy mają klapy zwrotne (które zamykają się wówczas, gdy przepływ ścieków następuje od strony kanału do instalacji wewnętrznej).

– Miejska rura ma średnicę 160mm, a od większości domów poprowadzona jest 100-milimetrowa – więc jak to miało nie wybić przy takim naporze? – zauważa pan Michał.

Mieszkańcy mają żal do prezydenta Grzegorza Mackiewicza, że na miejsce klęski przyjechał dopiero we wtorek. I dopiero, kiedy był obecny, pojawił się pojazd ZWiK, który zaczął zbierać szlam i muł.

– Prezydent przyjechał i powiedział, że zawsze coś się stanie, jak on jest w trakcie urlopu, a czy to nasza wina, że doszło do takiej ulewy? Chcieliśmy tego?! Dodał, że nie zdawał sobie sprawy z sytuacji na Bardowskiego, a to nieprawda – relacjonuje pani Aleksandra.

Wymiana pism

Ulica Bardowskiego to część okręgu wyborczego radnego Rafała Madaja (PiS). Już w sierpniu 2015 roku napisał interpelację do prezydenta w sprawie udrażniania kanalizacji. Poprosił także o poważne pochylenie się nad problemem, bo doraźne działania go nie rozwiązują.

Grzegorz Mackiewicz zgodził się, że ulica Bardowskiego jest newralgiczna i w przypadku obfitych opadów może dochodzić tam do podtopień piwnic i kotłowni (podał przykład ulewy z 2003 roku). Jednocześnie zwrócił uwagę, że montaż klap zwrotnych leży po stronie właścicieli nieruchomości, a te są prostym sposobem na uniknięcie zalania.

Miesiąc później, we wrześniu 2015 roku, Madaj złożył wniosek o zabezpieczenie pieniędzy na budowę niezależnych od siebie kanalizacji deszczowej i ściekowej. Do wniosku dołączył podpisy mieszkańców. Podkreślił, że większość z nich ma klapy zwrotne, ale „kompletnie nie rozwiązują one problemu zalewania piwnic”.

Radnemu odpowiedział Zakład Wodociągów i Kanalizacji. W piśmie czytamy m.in., że klapy zwrotne są powszechnie stosowane i spełniają swoją rolę, ale tylko pod warunkiem prawidłowego montażu i w prawidłowym miejscu. ZWiK wyjaśnił także, że kanalizacja ogólnospławna w ul. Bardowskiego była wybudowana 70 lat temu i przy projekcie przyjmowano inne współczynniki dotyczące wód opadowych (poza tym inaczej wyglądała nawierzchnia).

Straty mogły być mniejsze

ZWiK, aby poprawić sytuację na Bardowskiego, wybudował przelew burzowy, który nadmiar wód odprowadza do rzeki Pabianki. Ale przelew nic nie dał wobec żywiołu z ubiegłej niedzieli, gdyż obie pabianickie rzeki i tak wystąpiły z brzegów.

Kolejny wniosek o budowę rozdzielnej kanalizacji Rafał Madaj złożył w listopadzie 2015. W sprawie Bardowskiego (a także ul. Trębackiej) pisał także w styczniu 2016, czerwcu 2017 oraz (najświeższe pismo) w maju 2018 roku – z prośbą o udrożnienie i wyczyszczenie spustów przed okresem burzowym.

Jak podkreśla ratusz, a ostatnio to samo na naszych łamach mówił inżynier miasta Andrzej Różański, przy opadach mających charakter oberwania chmury żadna kanalizacja sieciowa nie przyjmie takiego naporu wody. Mieszkańcy ul. Bardowskiego uważają jednak, że skala zalania ich posesji mogła być mniejsza.

– Podczas wtorkowej wizyty prezes ZWiK Rafał Kunka powiedział, że „usiądzie nad tym” i sprawdzi, czy można by tu poprowadzić oddzielną kanalizację burzową. Mówi to po tylu latach, po tylu pismach i naszych apelach – opowiada z goryczą pan Michał.

Ile wody musi spaść, by władze zareagowały?


4 komentarze do “Oby znów nie oberwała się chmura… [REPORTAŻ]

  1. To skandal !
    Takie zachowanie prezydenta i mówienie, że nic nie wiedział. Wiedział od dawna i nawet pisma pisał.
    Mieszkańcy Bardowskiego podziękują przy urnie !

    1. przelew który nadmiar ścieków odprowadza do rzeki?!? to jest legalne? Poza tym zwik to prędko podłącza za niemałą kasę przyłącza nowe. a tam gdzie już hajs spływa co miesiąc z istniejących łączy, nic nie inwestuje bo to strata jest dla zakładu (czyt. zarządu)

  2. Pozostaje tylko znaleźć odpowiedź na dwa pytania: Jak zmusić wodę, żeby płynęła pod górę? Jak wlać wodę do pełnego naczynia gdyż podczas ulewy odpływy do rzek są poniżej lustra wody? I jeszcze pytanie bonusowe… Jak można pomieszczenie “otwarte” jakim niewątpliwie jest garaż zbudować poniżej poziomu otaczającego terenu a następnie wymagać żeby prezydent, premier, papierz albo matka Teresa zabronili wodzie tam wpływać?
    Ludzie ogarnijcie się! Parafrazując: Woda płynąca natrafiając na spadek terenu spływa w dół Praw fizyki Pan nie zmienisz, nie bądź Pan głąb.

  3. odp.1 dać odpowiednie średnicy nowe odpływy do oczyszczalni ścieków a nie do rzeki? tam kąpią się dzieci i pływają kaczuszki.
    odp.2 prowadząc kanalizacje w ulicy, wziąć pod uwagę umieszczenie pomieszczeń już istniejących. i dać kanalizację poniżej (głębiej wkopać) aby zminimalizować ryzyko wybijania szamba w kiblu? Stosując odpowiednie zawory zwrotne.

Comments are closed.