Warto się rozglądać – nierzadko mijamy wspaniałe relikty minionych lat. Relikty, które z pewnością rychło znikną na dobre z naszego otoczenia.
Źródło Dobrzynki mieści się nieopodal Tuszyna, na polach we wsi Górki Duże. Rzeka wije się następnie przeszło 25 kilometrów m.in. przez Zofiówkę, Rydzynki, Prawdę, Sereczyn i Pabianice, gdzie wpada do niej mniejsza Pabianka. Dobrzynka swój kraniec ma pod Łodzią – w Łaskowicach łączy się z Nerem. Pabianicka rzeka w przeszłości stanowiła siłę napędową dla wielu młynów, z czego jednymi z większych i dłużej istniejących były obiekty w Sereczynie i Szynkielewie.
Po bruku i przez drewniany most
Pomiędzy Rypułtowicami a Szynkielewem Trzecim, równolegle do trasy S14 pomiędzy polami ciągnie się zarośnięta, pokryta kurzem brukowana droga, która na końcu swego biegu niespodziewanie zakręca ostro przecinając po drewnianym mostku sztuczny jaz na Dobrzynce. Obiekty te, zabudowane w 1932 roku powstały na potrzeby pobliskiego młyna wodnego.
Trzykondygnacyjny budynek wzniesiono z czerwonej cegły. Wnętrze – stropy, dach – wykonano z drewna. Obiekt wysoko podpiwniczono, a tylną część rozbudowano o murowaną przestrzeń socjalną i magazynową. Na podwórzu znajdowały się ponadto inne, wyburzone już budynki gospodarcze – m.in. stajnia. Znaczna część sekcji magazynowej pokryta jest rakotwórczym eternitem.
Przed młynem znajduje się rampa, gdzie do przełomu lat 2005 i 2006 stawały ciągniki wyładowane zbożem, które zsypywano do piwnicy, skąd zostawało wyciągane do spichlerzy za pomocą śruby mechanicznej.
Turbina wodna
Młyn w Szynkielewie pierwotnie zasilała spiętrzona woda Dobrzynki przebiegająca drugim korytem pod przybudówką, w której zabudowana była turbina wodna. Co ciekawe silnie skorodowane resztki turbiny można oglądać do dzisiaj w podziemiach przybudówki.
Z opowieści okolicznych mieszkańców wynika, że dawniej turbina generowała prąd nie tylko na potrzeby młyna – jej praca zasilała w elektryczność również kilka okolicznych gospodarstw. Z biegiem lat młyn podłączono do sieci elektrycznej, co spowodowało, że zmieniono klasyfikację zakładu – woda nie była już potrzebna do dalszej pracy młyna.
Niestety przełom 2005 i 2006 roku przyniósł kres produkcji mąki pod Pabianicami – prywatny zakład zamknięto, a jego wnętrze prędko padło ofiarą szabrowników, którzy połasili się nie tylko na kable miedziane i sprzęt elektryczny, ale również… zdrowe drewno, którym wykończono kondygnacje obiektu. W 2009 roku budynek był już „wydmuszką” architektoniczną, a 25 czerwca w wyniku prawdopodobnego podpalenia młyn spłonął. Pożar do cna ogołocił wnętrze zabytkowej zabudowy.
Wokół budynku znajdowało się kilka skrzynek zabawy terenowej Opencaching.
Przeminęło z mąką
Na Dobrzynce, a nawet Pabiance w okolicach dzisiejszych granic administracyjnych Pabianic w przeszłości znajdowało się znacznie więcej młynów wodnych. Do czasów współczesnych, poza szynkielewskim, dotrwały ruiny młyna w Sereczynie, gdzie w czasach PRL-u znajdował się PGR. Nieczynny obiekt zlikwidowano fizycznie w latach 90. Do dzisiaj przypominają o nim marne resztki nieopodal stawów rybackich.
W samych Pabianicach, tuż przy ulicy Partyzanckiej nadal stoi potężny młyn mechaniczny wraz z wielkim elewatorem mogącym pomieścić do 10000 ton zboża. Zakład założony w 1927 roku pierwotnie zasilano maszyną parową. Obiekt ten niestety od 2012 roku jest nieczynny. Co ciekawe pabianicki młyn posiadał własną bocznicę kolejową, na której pracowała lokomotywa spalinowa Ls60-271 (CZYTAJ TUTAJ o „lokomotywie na emeryturze”).
Miniony czas okazał się nieprzychylny dla starych młynów, ostatniego dnia maja 2018 roku spłonął drewniany młyn wodny w Baryczy.