Radni zadecydowali dziś, że Salomon Jaszuński nie będzie już patronował ulicy na Bugaju. To skutek tzw. ustawy dekomunizacyjnej.
Jaszuński (1902-1938) był zadeklarowanym komunistą. Zastąpi go nasz lokalny bohater generał Aleksander Arkuszyński (1918-2016), który odbił więźniów z pabianickiej siedziby Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego przy ul. Gdańskiej. Radni byli jednomyślni.
KSAWERÓW: ULICA POCZTOWA ZAMIAST ARKUSZYŃSKIEGO
Niedawno informowaliśmy, że członkowie pabianickiego ONR wystąpili do prezydenta o nazwanie ulicy imieniem Arkuszyńskiego (chcą też, by na budynku byłego UB powstał mural). Wśród innych propozycji był Henryk Debich (pomysł Koalicyjnego Klubu Radnych Pabianice) i rotmistrz Witold Pilecki (pomysł radnej PiS Moniki Cieśli).
W lutym pisaliśmy o tym, że mieszkańcy nie muszą ponosić kosztów wymiany dokumentów w związku ze zmianą nazwy ulicy – można to zrobić całkowicie bezkosztowo, wystarczy odrobina dobrej woli ze strony władz miasta i powiatu. Dowody osobiste już dziś wymieniane są za darmo, a dowody rejestracyjne czy prawa jazdy mogłyby, gdyby… stosowną uchwałę przyjęła Rada Powiatu. Szereg rad w Polsce takie uchwały już przyjmuje. W 2013 dla gminy Pawłowice uczyniła to Rada Powiatu Pszczyńskiego, a w 2009 Rada Powiatu Wejherowskiego dla miasta Rumi. W obydwu przypadkach uzasadnieniem były zmiany nazewnictwa ulic.
Przeczytajcie tekst o gen. Aleksandrze Arkuszyńskim „Maju”, który ukazał się na łamach „PabiaNICE”.
Generał Aleksander Arkuszyński „Maj” odszedł na wieczną wartę
W wieku 98 lat zmarł ostatni z członków Ruchu Oporu Armii Krajowej. Niespotykany talent strategiczny i taktyczny, nadzwyczajny dowódca cieszący się ogromną estymą, człowiek wielkiej wiary i pokory.
Aleksander Arkuszyński urodził się 27 lutego 1918 roku w niezamożnej rodzinie, w małej miejscowości Dąbrowa nad Czarną (niedaleko Opoczna). W pobliskim Piotrkowie ukończył gimnazjum. Względy finansowe pogrzebały marzenia o studiach, dla których alternatywą stało się seminarium duchowne… albo wojsko.
Po ukończeniu szkoły oficerskiej trafił do jednostki w Skierniewicach, gdzie zastał go wybuch II wojny światowej. Wobec postępującej agresji hitlerowców, pułk Arkuszyńskiego zaczął wycofywać się w kierunku Warszawy, by tam przygotować wzmocnioną obronę. Jednakże, decyzją dowództwa, wraz z innymi żołnierzami został odesłany do Lublina. Na południe od stolicy, pułk został niemalże całkowicie rozbity, a Arkuszyński trafił do niewoli.
Męstwo i ofiarność
Po ucieczce w rodzinne strony, nawiązał kontakt ze Związkiem Walki Zbrojnej (stanowiącym zręby organizacyjne późniejszej Armii Krajowej). Jak sam wspominał: „Wielkim wydarzeniem w moim życiu było złożenie przysięgi do organizacji podziemnej (…) Było to w drugi dzień Świąt Bożego Narodzenia 1939 r. (…) Od tej pory rozpoczęła się moja konspiracyjna działalność pod pseudonimem »Maj«”.
Początkowo dowodził organizacją podziemną w Radonii, małej wsi pomiędzy Sulejowem a Opocznem. Jednakże w miarę krzepnięcia struktur polskiego podziemia, „Maj” zdołał sformować grupę partyzantów, którzy następnie weszli w skład oddziału partyzanckiego AK o kryptonimie „Wicher”. Sam zaś został zastępcą dowódcy oddziału w stopniu podporucznika. Następnie objął dowództwo nad nowym oddziałem partyzanckim o kryptonimie „Grom”, który w połowie 1944 wszedł w skład 25. Pułku Piechoty AK.
Żołnierze „Maja” największym męstwem i ofiarnością wykazali się w bitwach pod Diablą Górą i Stefanowem. Dalsze losy Arkuszyńskiego związane już są z działalnością w Ruchu Oporu Armii Krajowej. Po ujawnieniu w połowie 1945 r. osiadł w Łodzi, ustatkował się i rozpoczął studia (które ukończył z niemałymi przeszkodami w kilka lat później). Jednakże do 1989 roku nosił znamię wroga ludowej władzy, przez co był wielokrotnie szykanowany.
„Nie zrobiłem nic wielkiego…”
Był człowiekiem prawdziwie skromnym. Nie lubił opowiadać o swoich zasługach. Przy tym zawsze bardzo chętnie spotykał się z młodzieżą. Kiedy w marcu 2008 został zaproszony na spotkanie pabianickiego Klubu Historycznego im. S. Roweckiego „Grota”, aby opowiedzieć o akcji odbicia więźniów z pabianickiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego, swoją wypowiedź zakończył jednym zdaniem: „Ja nie zrobiłem nic wielkiego. Tylko stanąłem z pistoletem”.
Gdyby nie historycy, którzy nakreślili przebieg całej akcji, spotkanie zakończyłoby się na tym jednym zdaniu. Zgromadzeni wówczas maturzyści znacząco potrząsali głowami – nie pamięta. Tymczasem On, najzwyczajniej, nie widział nic szczególnego w roli, jaką odegrał w całej akcji.
Konsekwencją wspomnianego spotkania był pomysł nadania gen. A. Arkuszyńskiemu „Majowi” tytułu Honorowego Obywatela Miasta Pabianic. Udało się to za sprawą Sławomira Szczesia (Katedra Historii Polski i Świata po 1945 r. UŁ), ówczesnego przewodniczącego Klubu. Zebrani w trakcie uroczystości, oczekiwali od generała okolicznościowego przemówienia, ale on ze łzami w oczach krzyknął tylko: „Niech żyje Polska”.
Wiara fundamentem
Sprawy Ojczyzny zawsze były bliskie jego sercu. Żywo interesował się bieżącą sytuacją polityczno-społeczną. Nie bał się wygłaszać zdecydowanych sądów na temat posunięć włodarzy, zarówno tych na szczeblu państwowym, jak i samorządowym. Patrząc na gen. Arkuszyńskiego „Maja”, odnosiło się wrażenie, że był on uosobieniem dewizy Wojska Polskiego – Bóg, Honor, Ojczyzna.
To właśnie w Bogu pokładał wszelką ufność, nie wstydząc się mówić o tym głośno. Wiara była fundamentem i jednocześnie motorem jego działania. Do końca konsekwentnie kroczył jej torem. Odszedł po piątkowej wizycie duszpasterza i przyjęciu komunii świętej, w oktawie Świąt Wielkiej Nocy.
Generała pożegnaliśmy 8 kwietnia na cmentarzu katolickim św. Wincentego na Dołach w Łodzi. W ostatniej drodze towarzyszyli Mu przyjaciele, kombatanci, żołnierze, władze państwowe, wojewódzkie i samorządowe, przedstawiciele świata nauki i instytucji kultury, duchowni oraz młodzież. Uroczystość, którą uświetniała asysta wojskowa, przebiegała według pełnego ceremoniału wojskowego. Cześć Twojej Pamięci Generale!
Fajnie nadaje się ulicom nazwy bohaterów. Ale teraz proszę niech ktoś pójdzie np. do urzędu, szpitala, sklepu, szkoły, stację benzynową i poda nazwę ulicy… w tym przypadku ul. Arkuszyńskiego. I proszę mi powiedzieć na ile przypadków nie trzeba będzie dwa, trzy razy powtarzać, a nawet literować… i tak za każdym razem. Ale czy to radnych interesuje? Czy ktoś z radnych mieszka na tej ulicy? Czy nie można zapytać mieszkańców ulicy co sądzą o proponowanej nazwie? Czy nazwy ulic nie powinny być proste i zwięzłe aby ich mieszkańcom nie utrudniać życia? Chwała bohaterom, ale mieszkańcy ulic, przez problemy z podawaniem nazwy ich znienawidzą! Papier czy uchwała wszystko przyjmie… ale nikt nie myśli jak się później “użytkuje” taką nazwę ulicy.
Rozumiem, że wolałby pan mieszkać na Adolf Hitler Strasse. Literować jeszcze łatwiej.
(Poza tym założę się, że nie jest pan mieszkańcem tej ulicy. Zbyt idiotyczne to tłumaczenie i zbyt podobne do tłumaczeń tych komuchów z Ksawerowa).
Niestety, o kilka lat za późno…
Nareszcie !
To że Generał Jaszuński był zadeklarowanym Komunista nie dyskwalifikuje go jeszcze jako człowieka, żołnierza i patrioty… To jakieś wariactwo.
Salomon Jaszuński pseud. Justyn, J. Rada, J. Bacewicz (ur. 10 listopada 1902 w Łodzi, zm. 26 lipca 1938 nad Ebro) – językoznawca, publicysta i działacz komunistyczny, uczestnik wojny domowej w Hiszpanii.
Syn kupca Ignacego i Rozalii Harkawi. Uczęszczał do gimnazjów w Łodzi i w Moskwie, a maturę zdał eksternistycznie w Wilnie w 1921, następnie studiował sanskryt i slawistykę na UJK we Lwowie i na UJ w Krakowie; był jednym z najzdolniejszych i najbardziej pracowitych seminarzystów Kazimierza Nitscha, pod którego kierunkiem napisał kilka artykułów opublikowanych w czasopiśmie „Język Polski”.
Działacz najbardziej lewicowej frakcji OMS „Życie”, członek Komitetu Okręgowego (KO) Związku Młodzieży Komunistycznej (ZMK; od 1930 KZMP), Krakowskiego Komitetu MOPR, a od 1925 członek KPP. Sekretarz okręgowy KPP w Krakowie, potem na Górnym Śląsku. Członek Redakcji Centralnej i Sekretariatu Krajowego KC KPP. Współpracownik „Przeglądu Społecznego”, legalnego pisma komunistycznego. Kierownik krajowej redakcji „Czerwonego Sztandaru”. Za działalność komunistyczną kilkakrotnie aresztowany i więziony, co uniemożliwiło mu ukończenie pracy doktorskiej. W 1937 redagował w Paryżu „Dziennik Ludowy”, pismo dla polskiej emigracji.
Na początku 1938 wyjechał do Hiszpanii, gdzie brał udział w wojnie domowej jako zastępca komisarza politycznego Brygady im. Dąbrowskiego. Zginął w bitwie nad Ebro.
A co na to przydupasy … czyli Grygiel i spółka … “bohatera” wam zabierają …. a wy tak wiernie służyliście PO+BSR … :)
Wszystko co związane z komunizmem – precz !